— Wiktor Orban stara się zrobić coś, co zrobił cztery lata wcześniej. Wtedy przed wyborami zbudował całą kampanię na lękach o węgierskie bezpieczeństwo. Ówczesnej opozycji przypisywał, że jeśli ona dojdzie do władzy, to wyśle węgierskich żołnierzy na front — mówi Onetowi analityk Andrzej Sadecki. Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich odnosi się też do potencjalnego scenariusza, w którym na Węgrzech przed wyborami zostaje wprowadzony stan nadzwyczajny.