Andziaks i Jawor bawią w Dubaju, bo na TikToku nie było ostrzeżeń. A ja mam dość

Jak wchodzę na Instagrama i TikToka polskich influencerów to mam wrażenie, że znalazłam się w Matrixie. Kolejni pakowali walizki i lecieli do Dubaju. Na "idealne wakacje" zabierali dzieci. Wszystko dlatego, że – uwaga – nie wiedzieli o ostrzeżeniach, o których trąbiły służby dyplomatyczne i media. A ja naprawdę nie wiem, z kim oni się na rozum pozamieniali. Sytuacja na Bliskim Wschodzie z dnia na dzień uległa drastycznemu załamaniu. Jeszcze w piątek loty odbywały się teoretycznie normalnie, ale w sobotę kolejne kraje zamykały przestrzenie powietrzne i rozsyłały ostrzeżenia do mieszkańców. Jednak ten konflikt wisiał w powietrzu od tygodni, a nawet miesięcy. Polskie MSZ regularnie ostrzegało podróżnych, żeby nie lecieli w ten region świata, nawet jeśli w planach mieli tylko przesiadkę. Życie pokazało jednak, że niektórzy wiedzieli lepiej. I tym razem się doigrali. Polscy influencerzy mówią o rakietach i ogniu. Przyznają, że nie wiedzieli o komunikatach MSZ To, że wielu polskich influencerów dla zasięgów jest w stanie zrobić niemalże wszystko, wiedziałam od dawna. Z racji na brak wartości merytorycznych większości z nich nawet nie obserwuję, bo po prostu szkoda mi na to czasu. Ale przy okazji konfliktu na Bliskim Wschodzie coś się we mnie zagotowało. Na przykład po tym, gdy zobaczyłam, że youtuber Jawor do Dubaju zabrał żonę (ciężarną) i 2-letnie dziecko. Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, jak się teraz tłumaczy. – Nasz TikTok to są głównie ogłoszenia ciąż i dzieci. Totalnie nie wiedzieliśmy, co się dzieje – przyznali influencerzy w jednym z nagrań. Dodali też, że nie śledzą mediów. I w tym momencie gratuluję wszystkim tym, którzy całą wiedzę czerpią z TikToka. Naprawdę świetne źródło informacji... Podziwiam też tych, którzy lecąc w jakikolwiek region świata (a Bliski Wschód to od dekad beczka prochu), nie sprawdzają aktualnych komunikatów. Ludzka bezmyślność naprawdę zaczyna sięgać zenitu, ale nie to jest najgorsze. Najbardziej załamuje mnie to, że ci "wielcy" influencerzy z kontami obserwowanymi przez miliony użytkowników, nie mają godności i wprost przyznają się do własnej głupoty. Andziaks pojechała z 2-miesięcznym dzieckiem do Dubaju. Takich ludzi mi nie szkoda Kolejny przykład influencerów, którzy mimo ostrzeżeń pchali się do Dubaju to oczywiście Andziaks i Luka. Influencerka ledwie dwa miesiące temu urodziła dziecko, z czego relację można oglądać na YT, a już spakowała walizki i poleciała na wakacje do ZEA. Z dziećmi, do kraju, który aktualnie jest ostrzeliwany przed Iran. A o takiej ewentualności MSZ informowało od dawna. W całej tej sytuacji naprawdę jestem w stanie zrozumieć wiele osób. Zwłaszcza ludzi, którzy rezerwowali loty miesiące temu, wydali kilkanaście tysięcy złotych na ten jedyny urlop w tym roku. Im było bardzo trudno z dnia na dzień zrezygnować z wakacji. Nawet Anita Włodarczyk, która jest aktualnie w Katarze, prawdopodobnie nie miała możliwości przełożenia obozu przygotowawczego do sezonu. Ale krew mnie zalewa, kiedy widzę wpisy kolejnych "podróżników" i influencerów, którzy przyznają, że "nie wiedzieli" o ostrzeżeniach i zagrożeniu. Ich stać na to, żeby polecieć w dowolne miejsce na świecie, a wyjazd mogą odwołać w każdej chwili. Tłumaczenie się niewiedzą to po prostu pokazanie, jako nisko upadł ten influencerski światek. I dowód, jak bardzo nie warto go śledzić i się nim inspirować.