Bliski Wschód w ogniu. Drony spadające na ikoniczne hotele. Ginący cywile, ofiary wśród amerykańskich żołnierzy. Polacy nie mogący wrócić do kraju. To idealne okoliczności, żeby Prawo i Sprawiedliwość... również przy tej okazji zniechęcało do programu SAFE. Niezdrowa obsesja polityków PiS sprawiła, że przy okazji nowego groźnego międzynarodowego konfliktu po raz kolejny mogli oni dać pokaz swojego cynizmu i niekompetencji. O SAFE napisano już tyle, że wydawałoby się, że dyskusja może się już powoli kończyć. I może tak by było, gdyby nie to, że Prawo i Sprawiedliwość za punkt honoru postawiło sobie zrobienie wszystkiego, byleby ten program dozbrajania polskiej armii poprzez korzystne pożyczki z UE obrzydzić, a najlepiej zablokować. Na czele tej głośnej husarii stanął w ten gorący weekend były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Który swoim wpisem dał partyjnym kolegom sygnał do stoczenia kolejnej przegranej bitwy. Zaczyna się niewinnie, od z pozoru chłodnej analizy. - Skala operacji USA przeciwko Iranowi to blisko 900 uderzeń w pierwszych 12 godzinach (powietrze – F-35, morze – Tomahawk oraz ląd – wyrzutnie HIMARS). To pokaz zdolności do prowadzenia zintegrowanych działań w wielu domenach jednocześnie - pisze na X poseł Błaszczak, dodając że to kolejny przykład skuteczności amerykańskich systemów uzbrojenia, podobnie jak przy wcześniejszych operacjach realizowanych przez USA np. w Wenezueli. Na froncie warto zastosować przed atakiem zasłonę dymną i tak też było w tym przypadku. Bo zaraz potem Błaszczak wytoczył główne działa. – W tym kontekście warto odnotować, że program SAFE w praktyce uniemożliwia finansowanie i pozyskiwanie uzbrojenia z USA – oświadczył były szef MON. A że w PiSie obowiązuje zasada owczego pędu, to partyjni koledzy zaraz rzucili się z parafrazowaniem tej złotej myśli. Na przykład Kazimierz Smoliński (człowiek mający zerową wiedzę na temat wojskowości, tak jakby wiedza Błaszczaka w czymś mu pomagała). – To, co USA zrobiły w Iranie pokazuje jak potężne są ich siły zbrojne. Polska od lat realizowała w USA zakupy sprzętu wojskowego, aby w tym kierunku rozwijać nasze wojsko. Teraz SAFE to wszystko przekreśli bo zmusi nas do zakupu przestarzałej europejskiej (niemieckiej) technologii – wtórował Błaszczakowi w niedzielne popołudnie Smoliński. Fact-checking kolejnych bzdurnych wpisów polityków Prawa i Sprawiedliwości na temat SAFE zaczyna przypominać skrzyżowanie walki z wiatrakami z próbą pokonania hydry. Zneutralizujesz jedną idiotyczną myśl, na jej miejsce pojawiają się trzy kolejne. I tak bez końca. Trudno jednak stać bezczynnie i patrzeć na zbierane przez nich lajki, więc zróbmy to szybko. Błaszczak sugeruje, że wejście Polski do programu SAFE de facto przekreśla możliwość kupowania przez nas sprzętu z USA. Co jest oczywistą bzdurą, bo opłacenie zakupów w polskich zakładach z unijnych pieniędzy sprawia, że w dyspozycji MON pozostają fundusze, jakie normalnie byśmy wydali na sprzęt i technologie objęte SAFE. Czyli wciąż będziemy – i z pewnością to zrobimy – mogli kupować sprzęt z USA, który jest jednym z fundamentów naszego bezpieczeństwa. W tym HIMARS-y, na brak których utyskiwał w tym samym wpisie Błaszczak. Brednie Kazimierza Smolińskiego to już z kolei najniższy poziom manipulacji, porównywalny ze słynnym paskiem Republiki "Program SAFE – niemiecki syf dla Polski". To przypomnijmy, w piątek podano szczegółowe wyliczenia co do tego z jakich krajów będę pochodzić firmy będące beneficjentami programu SAFE. W przypadku Niemiec chodzi o jedną firmę, w dodatku niemiecko-szwedzką, której udział wyniesie... 0,37 proc.. Tonący brzytwy się chwyta, dlatego politycy Prawa i Sprawiedliwości, świadomi tego jak kompletnie nie potrafią przebić się ze swoim przekazem do ludzi (za wyjątkiem najtwardszego elektoratu, który przyjmie wszystko) postanowili w ramach ostatniej deski ratunku wykorzystać emocje buzujące wokół Bliskiego Wschodu i wokół tego zbudować narrację o SAFE. No i wyszli na tym jak przedstawiciele handlowi amerykańskich firm zbrojeniowych, którzy założyli na głowy czapeczki z hasłami promującymi ich produkty i liczbami pokazującymi skalę zniszczeń i ofiar ataków, również cywilnych. Wszystko to jest pokazem kompletnej bezradności i całkowitego braku wyczucia. Na samym końcu prezydent Karol Nawrocki właśnie za sprawą takiej dziecinady ostatecznie nie powinien mieć większych wątpliwości co do kwestii złożenia podpisu pod ustawą o programie SAFE. Lepiej bowiem stanąć po stronie zdrowego rozsądku i lwiej części opinii publicznej. Niż po stronie cyników, próbujących robić polityczno-komercyjny interes na bombardowaniach.