— Dotarły do nas powiadomienia o alarmach, żeby schować się w budynkach. W Dubaju nie ma schronów — ewentualnie schronienia można szukać w podziemnych garażach — dlatego zaganiali ludzi do hoteli — relacjonuje Michał Broniatowski, polski dziennikarz, który przebywa obecnie w Dubaju. Zapytaliśmy go również o działanie systemu ostrzegania Odyseusz. — Według mojej oceny wszystko przebiega prawidłowo. Zarejestrowałem się w systemie. Regularnie otrzymuję informacje. M.in. jedną dość sensacyjną o zwrocie kosztów za pobyt w hotelu — opisuje.