System kaucyjny w Polsce działa już od kilku miesięcy, ale wciąż jest wokół niego wiele niejasności. Zasady są w teorii proste: objęte są nim plastikowe butelki o pojemności do 3 litrów i metalowe puszki do 1 litra. A jednak konsumenci skarżą się, że informacje są nieczytelne. Część z nich jest zdziwiona, gdy widzi opłaty doliczone do paragonów. System kaucyjny w Polsce działa w teorii od 1 października 2025 roku. Nieprzypadkowo piszemy, że "w teorii", bo pierwsze butelki zwrotne w większości sklepów pojawiły się znacznie później. Teoretycznie powinniśmy się do niego przyzwyczaić, ale wciąż budzi ogromne emocje. Konsumenci irytują się na nieczynne automaty, część gmin już podnosi stawki za wywóz śmieci, a dla niektórych klientów sporym zaskoczeniem jest kaucja doliczona do rachunku w sklepie. System kaucyjny a sklepowe paragony. Część klientów jest zagubiona Sieci sklepów mają obowiązek poinformowania klientów o doliczanej kaucji. I choć obowiązek ten wypełniają, to Portal Spożywczy donosi, że część konsumentów zgłasza problemy z czytelnością komunikatów. Oznaczenia kaucji pojawiają się na cenówkach w sklepach, ale w ocenie niektórych klientów są mało widoczne oraz zapisane drobną czcionką. Przepisy stanowią, że sklepy nie mają obowiązku doliczania kaucji do cen produktów, które widzimy na półkach. Kaucja doliczana jest przy kasie. I choć informacja o dodatkowej opłacie znajduje się na opakowaniu oraz cenówkach, to część klientów i tak jest zagubiona. Portal Spożywczy informuje, że w wielu placówkach Biedronki wywieszono nawet kartki z komunikatami: "Drogi Kliencie! Do części produktów oznaczonych grafikami [KAUCJA 0,50 zł] zostanie doliczona kaucja zwrotna do ceny produktu". Agnieszka Orlińska z UOKiK odniosła się do kwestii systemu kaucyjnego w wypowiedzi dla "Faktu". – Zgodnie z przepisami w cenie uwzględnia się podatek od towarów i usług oraz ewentualny podatek akcyzowy. Kaucja nie jest podatkiem, dlatego nie powinna być wliczana do ceny – mówi. Przedstawicielka UOKiK przypomina też, że "konsument widzi na butelce czy puszce, ile dokładnie wynosi kaucja". Jednak szczerze mówiąc, trudno się dziwić zdezorientowanym klientom. O systemie kaucyjnym trąbiło się tygodniami, a później, gdy wszedł w życie, na początku teoretycznie nic się nie zmieniło. Ze sklepowych półek musiały najpierw zniknąć butelki bezzwrotne, które stopniowo zastępowane były – i nieraz jeszcze są – tymi objętymi kaucją. Okres przejściowy obowiązywał do końca grudnia ubiegłego roku, ale napoje wprowadzone na rynek w 2025 roku bez oznaczenia kaucyjnego sprzedawane są do wyczerpania zapasów. Prawda jest więc taka, że to, czy trafimy na zwrotne opakowanie, szczególnie w mniejszych sklepach wciąż bywa loterią. Można co najwyżej wypatrywać znaczka przy etykiecie, ale nie każdy to robi. Czasem więc na paragonie zobaczymy doliczoną kaucję, a czasem nie. Niedoskonały system kaucyjny. Droższe śmieci, a ludzie próbują oszukiwać Zasady systemu kaucyjnego w Polsce są proste. Ma on zbudować w nas nawyk segregowania odpadów. Kaucję dolicza się do ceny produktów. I tak za plastikowe butelki PET o pojemności do 3 litrów i metalowe puszki o pojemności do 1 litra dopłacimy 50 groszy, a za szklane butelki wielokrotnego użytku 1 zł. Puste i niezgniecione opakowania należy oddać np. do recyklomatu; nie trzeba przy tym okazywać paragonu. Ale nowy system nie jest bez wad. Jak opisywaliśmy w naTemat.pl, niektóre gminy już wprowadziły podwyżki stawek za odpady. I tak gmina Kobiór nie ukrywa, że bezpośrednim powodem jest właśnie nowy system kaucyjny. Dlaczego? Otóż firmy odbierające odpady nie mogą sprzedać odzyskanego plastiku oraz aluminium z opakowań, tracą więc zysk i podnoszą ceny za odbiór śmieci. "Efekt? Mieszkańcy płacą podwójnie – kaucję w sklepie i wyższe opłaty za śmieci" – piszą gminne władze. Dochodzi też do prób nadużyć. Operator PolKa – Polska Kaucja wyliczał przykłady: "podrabiane etykiety, masowe zwroty opakowań spoza systemu, świadome wprowadzanie personelu sklepu w błąd". Ryzyko oszustw kaucyjnych to temat, który jeszcze przed wprowadzeniem nowego systemu poruszał prezes zarządu Polskiego Systemu Kaucyjnego, Jakub Ogórek. Szczegóły również opisywaliśmy w naTemat.