Czy na śmierć dziecka można się przygotować? Czy po takiej stracie da się jeszcze żyć "normalnie"? I kim jest matka, gdy jej dziecka już nie ma? W najnowszym odcinku podcastu Bliżej w MamaDu.pl Dorota Groyecka opowiada o odchodzeniu swojej córki Nadziei, żałobie, która zaczęła się jeszcze przed jej śmiercią, oraz o decyzji, by być z dzieckiem do ostatniego bicia serca. Dorota Groyecka – dziennikarka i autorka bestsellerowej książki "Krwinki" – była gościnią podcastu Bliżej w serwisie MamaDu.pl. W rozmowie z Natalią Hołownią i Martyną Wyrzykowską opowiedziała o najtrudniejszym doświadczeniu swojego życia – śmierci jedynej córki, Nadziei. Dorota Groyecka o śmierci dziecka w podcaście Bliżej w MamaDu.pl. "Byłam z córką do końca" Dziewczynka cierpiała na nieuleczalną chorobę genetyczną. Gdy skończyła rok, Groyecka wiedziała już, że jej dziecko umrze. Jak mówi w podcaście, ta świadomość sprawiła, że żałoba zaczęła się na długo przed śmiercią. Mimo to – a może właśnie dlatego – podjęła decyzję, że będzie z córką do samego końca. – Kiedy Nadzia była na intensywnej terapii i wiedzieliśmy, że koniec nadchodzi, powiedzieliśmy lekarzom i pielęgniarkom, że chcemy być przy niej do ostatniego bicia serca – mówi Groyecka. – Czułam, że po prostu spełniam swój matczyny obowiązek. Tak jak matka jest z dzieckiem, gdy ono przychodzi na świat, tak powinna być z nim także wtedy, gdy z tego świata odchodzi – dodaje. W rozmowie porusza także temat pożegnania – potrzeby rytuałów, które pomagają oswoić stratę. Opowiada o tym, że po śmierci Nadziei chciała ją obmyć, ubrać i spędzić z nią jeszcze czas. – Większość pielęgniarek była zaskoczona, że chcemy to zrobić – przyznaje. Podcast "Bliżej" z Dorotą Groyecką nie jest jednak wyłącznie opowieścią o umieraniu. To także szczera rozmowa o żałobie, która nie zamyka się w schematach, oraz o codziennym życiu po stracie. Groyecka mówi wprost, że nie izoluje się od ludzi, nie unika znajomych z dziećmi ani miejsc takich jak żłobki czy przedszkola. Jak podkreśla, najgorsza w żałobie jest samotność. – Nie zazdroszczę innym kobietom macierzyństwa. Zazdroszczę tylko sobie – tego czasu, kiedy Nadzia była, i tego, że mogłam ją trzymać w ramionach, karmić, wychodzić z nią na spacery, bawić się. Tylko za tym tęsknię – mówi. W odcinku pojawiają się także pytania, które rzadko wybrzmiewają publicznie: czy małżeństwo ma szansę przetrwać taką stratę? Kim jest matka, gdy nie ma już komu "matkować"? Czy można myśleć o przyszłości bez poczucia winy? "To rozmowa o bólu, ale też o godności, bliskości i o tym, że żałoba nie zamyka historii. Życie trwa dalej – choć już inaczej" – podkreślają autorki "Bliżej".