Administracja Donalda Trumpa nie wie, jak przekonać opinię publiczną do wojny z Iranem, a czas ucieka. Cztery dni po rozpoczęciu ataków wysocy rangą urzędnicy potrafią jedynie powiedzieć, czym ten konflikt nie jest: nie jest to Irak. Nie jest to wieczna wojna. Nie jest to wojna z wyboru. A nawet to przesłanie jest mętne ze względu na niezliczone uwagi samego Trumpa do dziennikarzy, które podważają niemal wszystkie argumenty.