Po ataku USA i Izraela na Iran sytuacja na Bliskim Wschodzie stała się napięta. Z niepokojem obserwuje się także Cypr. Turyści martwią się o bezpieczeństwo lubianego kierunku. I raczej ich rozterek nie rozwieje fakt, że części amerykańskich dyplomatów i ich rodzinom właśnie umożliwiono wyjazd z wyspy. W sobotę, 28 lutego, doszło do ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Od tego czasu sytuacja na Bliskim Wschodzie się zaognia. Chaos wpłynął także na Polaków, którzy odczuli ogromne tąpnięcie w cenach paliw – te poszybowały w kosmos. Orlen wydał specjalny komunikat w tej sprawie, a i Donald Tusk w swojej wypowiedzi zapewnił, że dostawy surowca są bezpieczne. O bezpieczeństwo obawiają się natomiast Polacy, bo część z nich jest na Bliskim Wschodzie jak w potrzasku. I choć np. do Omanu wysłano dwa samoloty po ludzi z Polski, to nie doleciały na miejsce – zawrócono je i przekierowano do Egiptu. Jeszcze w poniedziałek sekretarz generalny NATO Mark Rutte mówił wprost: sojusz nie zamierza wkraczać do akcji. Ludzie niepokoją się jednak nie tylko o sytuację na Bliskim Wschodzie, ale i Cyprze. A ostatnie doniesienia o decyzjach USA dokładają swoje. Dyplomaci ze Stanów Zjednoczonych ze zgodą na opuszczenie Cypru Zaledwie dwa dni temu w naTemat.pl informowaliśmy o ataku irańskiego drona na bazę Królewskich Sił Powietrznych Wielkiej Brytanii Akrotiri na Cyprze. Dziś, w środę, pisaliśmy, że sugerowano przeprowadzenie odwetu w Albanii. W relacjach pojawiło się także odniesienie do Cypru. Znamienna jest również decyzja Marka Rubio. Otóż w środę Wirtualna Polska, powołując się na PAP, poinformowała, że Departament Stanu umożliwił wyjazd z Cypru części personelu rządowego Stanów Zjednoczonych oraz ich rodzinom. "Resort dyplomacji wyraził zgodę, aby niektórzy pracownicy i członkowie ich rodzin wyjechali z Cypru ze względów bezpieczeństwa" – brzmi podawany dalej przez media komunikat ambasady USA w Nikozji. Po poniedziałkowym ataku bazy wojskowej Akrotiri Wielka Brytania wysłała w rejon Cypru jednostki wojskowe. We wtorek wskazywaliśmy, że na Morze Śródziemne płynie też lotniskowiec z siłami powietrznymi i fregatami z Francji. Dwie fregaty zapowiedziała także Grecja. Według informacji przekazanych we wtorkowy wieczór przez portal In Cyprus, w bazie miał wylądować brytyjski samolot transportowy. Istnieje przypuszczenie, że dostarczył on sprzęt wojskowy, w tym zaawansowane systemy walki elektronicznej. Sytuacja na Cyprze w związku z wojną w Iranie W poniedziałek, 2 marca, ewakuowano lotnisko w Pafos. Dwa samoloty z turystami z Polski zostały przekierowane do Aten. Ostatecznie loty wznowiono. I choć Polacy martwią się o bezpieczeństwo tego kierunku, to we wtorek CEO Ryanaira Michael O'Leary wskazywał, że linie lotów nie anulują. – Władze cypryjskie podchodzą do tego spokojnie, uznając, że nie ma zagrożenia dla lotów na wyspę i z niej. Jest ona bardzo dobrze broniona, głównie przez brytyjskie wojsko. Tak więc na ten moment sytuacja jest stabilna – podkreślał. Tymczasem brytyjskie linie easyJet podjęły decyzję o wstrzymaniu lotów na Cypr do czwartku 5 marca. Polskie ministerstwo spraw zagranicznych wydało z kolei ostrzeżenie 2. poziomu. "MSZ zaleca zachowanie szczególnej ostrożności podczas podróży do Republiki Cypryjskiej, w tym do tzw. Tureckiej Republiki Północnego Cypru. Konflikt zbrojny trwający na Bliskim Wschodzie może stwarzać zagrożenie także dla Cypru. Nie można wykluczyć nagłego zamknięcia przestrzeni powietrznej dla ruchu cywilnego i wystąpienie trudności z opuszczeniem wyspy" – czytamy na rządowej stronie.