Miał pauzować przez trzy tygodnie, a nie było go aż dwa miesiące. Wszystko przez jeden, kluczowy szczegół. Jakub Kochanowski po bardzo długiej przerwie wrócił do gry, a środowy mecz Ligi Mistrzów przeciwko Itasowi Trentino (2:3) był jego trzecią potyczką po rekonwalescencji. Nie ma wiele powodów do zadowolenia. Początek? — Rozbili nas wtedy tak, że nie było co zbierać — tłumaczy w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.