Gdyby państwo powiedziało, że zabiera lub zamraża Polakom złotówki, to byłoby po prostu samobójstwo, bo wszyscy przerzucilibyśmy się na euro jak w Kosowie czy Czarnogórze, albo na dolary jak w Zimbabwe — mówi mec. Piotr Skurzyński, partner w kancelarii Rödl & Partner