Rosja ws. Iranu wreszcie zabrała głos. Ajatollahowie pewnie woleli już milczenie

Prozaiczny powód milczenia Moskwy. Iran jest pozostawiony sam sobie, bo nie prosił o pomoc. To proste i wygodne wytłumaczenie, dlaczego Rosja i Chiny zgrabnie odwracają się plecami od swojego sojusznika. Oto oficjalne stanowisko rosyjskich władz. "Iran nie zwrócił się do nas o pomoc wojskową" – tak brak działań Moskwy uzasadnia rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Od rozpoczęcia amerykańskiej ofensywy Rosja udziela Iranowi wsparcia głównie dyplomatycznego i wywiadowczego Władimir Putin określił śmierć Alego Chameneiego jako "cyniczne przekroczenie wszelkich norm i ludzkiej moralności". Miedwiediew krzyczy o tym, że "NATO oszalało". Natomiast realnych, mocnych, zdecydowanych działań Moskwy brak. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Zgniły sojusz Iranu i Rosji nie opiera się na wspólnych fundamentach ideologicznych, a raczej na konieczności. Kraje te są obiektem licznych zachodnich sankcji, co naturalnie skłania je do poszerzania kooperacji. Są dla siebie stabilniejszymi partnerami, gdyż w mniejszym stopniu zależą od zachodniego wpływu. I tak Iran dostarczał Rosji Szahedy na początku wojny na Ukrainie, a aktualnie może liczyć na pewne dostawy amunicji ze strony Rosji. Polityka niewywoływania wilka z lasu. Nie tylko Moskwa ją realizuje Potężnym militarnie sojusznikiem Iranu są także Chiny. Te, w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie, realizują politykę opartą głównie na deeskalacyjnych apelach. W działaniach Chin brakuje konkretnego wsparcia dla Iranu. Warto zwrócić uwagę, że w przypadku Państwa Środka stawka jest znacząco większa niż w sytuacji Rosji. Chiny importują gigantyczne ilości ropy z Iranu, sięgające aż 520 milionów baryłek w 2025 roku. Pośrednim wsparciem dla Iranu ze strony Pekinu jest wykorzystywany przez tamtejsze wojsko system satelitarny BeiDou. Działa on niezależnie od kontrolowanego przez Siły Kosmiczne Stanów Zjednoczonych systemu GPS. Narracja "nie prosili o pomoc, więc nie pomagamy" może być elementem szerszej strategii Rosji. Kreml może po prostu nie chcieć angażować się w kolejny konflikt, szczególnie że spora część jego wojsk jest wciąż zaangażowana w wojnę na Ukrainie. Determinacja USA i Izraela jest gigantyczna, a Rosja może przy ewentualnym wsparciu Iranu spotkać się z impulsywnym gniewem Donalda Trumpa. Jednocześnie rosyjska władza musi cały czas zgrabnie budować wizerunek lojalnego i oddanego sojusznika. Wojna w Iranie skutecznie sprawdza karty na ręce Rosji i Chin. A ich sojusznicy z pewnością bardzo bacznie przyglądają się temu, co aktualnie dzieje się na Bliskim Wschodzie.