Ponad połowa użytkowników smartfonów w Polsce wymienia je maksymalnie po dwóch latach. Telefony nie cieszą się dziś taką żywotnością, jak kilkanaście lat temu. Ale nie pomagają też nasze nawyki. Przez kilka powszechnych błędów psujesz smartfon i nawet o tym nie wiesz. Sprawdź, czego unikać. Kilkanaście lat temu korzystaliśmy z telefonów, które potrafiły wytrzymać na jednym ładowaniu baterii nawet ponad tydzień. Niektóre modele uchodziły też za prawie niezniszczalne, a należała do nich choćby legendarna Nokia 3310. Dziś mamy do czynienia ze smartfonami, które mają dziesiątki funkcji, ale dwie główne bolączki: długość pracy na baterii oraz wytrzymałość. O tym, jak przedłużyć żywotność baterii nowoczesnego telefonu, już w naTemat pisaliśmy. Teraz skupimy się na tym, jak nie narażać smartfona na szybkie zepsucie. Błędy, które mogą narażać smartfon na szybsze zużycie. Nie popełniaj ich Serwis Gra.pl wskazuje, jakich błędów nie należy popełniać, chcąc przedłużyć żywotność telefonu. Po pierwsze, nie pomijaj aktualizacji systemu. Oczywiście, możesz przełożyć instalację o dzień czy nawet kilka, ale nie trzymaj się kurczowo wersji oprogramowania, która była najnowsza wtedy, gdy kupowałeś/kupowałaś smartfon. Aktualizacje oprogramowania naprawiają większość usterek związanych z działaniem telefonu, wprowadzają poprawki zabezpieczeń i mogą sprawić, że telefon będzie działać płynniej. Mówiąc o bezpieczeństwie, nie sposób pominąć tematu instalowania aplikacji. Podejrzanych aplikacji. Niezależnie od tego, czy masz telefon z Androidem, czy iOS-em, a zatem czy korzystasz ze sklepu Google Play, czy z App Store, przed pobraniem którejkolwiek z nich upewnij się, że jest bezpieczna. Sprawdź informacje o producencie i samej aplikacji. Nawet w oficjalnych sklepach istnieją takie aplikacje, które mogą pozwalać na wykorzystywanie zasobów sprzętu do kopania kryptowalut lub innych czynności, które wyniszczają sprzęt – przypomina Gra.pl. To z kolei skraca czas żywotności telefonu. Po drugie, smartfon może ulec szybszemu zniszczeniu, gdy wrzucasz go luzem do torebki albo plecaka. To, że sprzęt może się w ten sposób porysować lub uszkodzić (mechanicznie), to jedno. Ale istnieje również ryzyko przegrzania telefonu. Włóż telefon do osobnej przegródki w torebce. Jeśli nie masz takiej możliwości, kup dobre etui albo futerał, które uchronią sprzęt przed zniszczeniem. Nie należy również zapominać o czyszczeniu telefonu z kurzu i brudu. Mają one tendencję do gromadzenia się w szczelinach, w tym w gnieździe ładowania i otworach wentylacyjnych. Jeśli nie będziesz pozbywać się tych zanieczyszczeń (np. sprężonym powietrzem, miękką szczoteczką, cienką igłą lub wykałaczką), smartfon może przegrzewać się lub mieć problemy z ładowaniem. Kolejnym błędem, który popełniają użytkownicy smartfonów, jest kładzenie telefonu obok laptopa. Problem leży w tym, że część komputerów ma z boku otwory wentylacyjne, z których wylatuje gorące powietrze. Jeśli będzie ono ogrzewać telefon, może doprowadzić nawet do jego przegrzania. Uważaj też na tanie ładowarki do telefonu. Mogą one być produkowane z pominięciem elementów, które odpowiadają za bezpieczeństwo i stabilność prądu. A jeśli narazisz baterię w telefonie na przepięcia, może zwyczajnie szybciej stracić pojemność lub ulec uszkodzeniu. Wybieraj więc oryginalne, licencjonowane ładowarki oraz przewody. Ponadto ważne jest, by nie dopuścić do przegrzania telefonu. Może ono spowolnić działanie sprzętu, a nawet doprowadzić do jego wyłączenia. Ma to chronić przed uszkodzeniem podzespołów urządzenia, do którego mogłoby dojść wskutek osiągnięcia zbyt wysokiej temperatury. Unikaj więc kładzenia telefonu w miejsca na pełnym słońcu, stosowania nieodpowiedniego etui (może zakłócić cyrkulację powietrza) czy też wielogodzinnego podłączenia do ładowarki. Smartfony psują się częściej niż telefony kiedyś? Polacy często je wymieniają Portal ekologiczny SmogLab wskazał, powołując się na badania Kantar z grudnia 2021 roku, że 31 proc. Polaków wymienia smartfon po dwóch latach, a 24 proc. respondentów nawet szybciej. Dziennikarze zapytali Mariusza Kalinowskiego, właściciela serwisu telefonów komórkowych, czy to prawda, że telefony psują się dziś częściej, niż kiedyś – Ja zawsze powtarzam klientom, że telefon to jedyny sprzęt, którego używamy bez przerwy. Dzień i noc. Dziś telefony mają w sobie tyle funkcji, narzędzi i aplikacji, że wypierają wszystko inne. (...) Najbardziej awaryjne są upadki, czyli gdy telefon nam spada, gnieciemy go, wpada nam do basenu czy toalety. To ostatnie bardzo często zdarza się kobietom. Z kolei mężczyźni, jak wynika z mojego doświadczenia, szczególnie ci trenujący, wybierają raczej modele wstrząsoodporne. Po prostu sugerują się tym, że telefon będzie pracował w ciężkich warunkach, więc wybierają takie modele. A dla kobiet najczęściej liczy się jego wygląd, niezależnie od miejsca pracy. Właściciel serwisu wskazuje, że producenci podejmują wysiłki w celu zwiększenia pojemności baterii i wytrzymałości telefonów. Jego zdaniem sprzęty psują jednak ich użytkownicy, szkodząc im np. przez nieodpowiednie ładowanie, aktualizacje na nienaładowanej baterii, wybór niewłaściwych ładowarek. – Wbrew pozorom sądzę, że to my psujemy telefony. I to dotyczy każdego sprzętu. Oczywiście, jest dużo wad w samej produkcji. Sam transport telefonów też przebiega różnie. Jednak uważam, że jak nie ma ingerencji człowieka, to sprzęt się raczej nie psuje – mówi Kalinowski w rozmowie ze SmogLab.pl.