30- i 40-latkowie żyją w bańce prywatnej służby zdrowia. A gdy trzeba jechać na SOR, to jest szok. „Diagnoza spada, jak piorun z nieba i nie wiadomo co dalej”

Rano usłyszałam, że ponieważ guz jest umiejscowiony w trudno dostępnym miejscu, to, o ile w ogóle przeżyję operację, trzeba będzie mi przeciąć nerw twarzowy. Ta wizja była dla mnie tragiczna, miałam wtedy 37 lat – opowiada Innocenta Dźwierzyńska, przedsiębiorczyni i CEO firmy Inamedu