Koniec świata zaczyna się od drobiazgów: zgubionych kluczy, pytania, które pada po raz trzeci, butów upchniętych w szufladzie z talerzami. Najpierw kończą się słowa, potem twarze i wspólne historie. Alzheimer nie zabiera życia od razu — zabiera to, co je porządkuje. Sprawia, że świat nie kończy się nagle, lecz rozpada się na serię małych pożegnań.