Zajrzałem za "bramę Arktyki". Tutaj wszyscy patrzą w niebo

Prawie cały świat mam pod nogami. Czego więcej chcieć? Tylko Jej. To ona mnie tu przywiodła, choć na razie — gdzie nie spojrzę — zieje czarna otchłań. Magda uprzedzała: królowa jest kapryśna i dziś pewnie mnie nie zaszczyci. A przecież jestem w "bramie Arktyki", miejscu, gdzie słońca nie widać tygodniami, śnieg zasypuje drogi, a mimo to ludzie chodzą uśmiechnięci. W Tromso mieszkańców i turystów łączy jedno: czekanie, aż ciężkie chmury ustąpią i pokaże się Ona.