"The Voice Kids" w ogniu krytyki. Teraz liczą się już tylko lajki na Instagramie

W hitowym talent show "The Voice Kids" promowane są ostatnio zasięgi młodszych uczestników w mediach społecznościowych. Telewizji Polskiej zarzucono, że robi z lajków na Instagramie powód do dumy i sukcesu. Do sprawy odnieśli się już politycy i zrobiła się afera. W jednym z najnowszych odcinków programu "The Voice Kids" na ekranach telewizorów w całej Polsce pojawił się profil 11-letniego uczestnika na Instagramie. Problem w tym, że regulamin samej platformy jasno określa: konto można założyć dopiero po ukończeniu 13. roku życia. To jednak nie jedyny taki przypadek. W programie wystąpiła również 13-letnia uczestniczka, która opowiadała o swoich internetowych osiągnięciach, polegających na nagrywaniu coverów piosenek i wrzucaniu ich do sieci. "Moje filmy mają już 5 milionów wyświetleń i 50 tysięcy polubień" – cieszyła się przed milionami widzów. Choć dziewczynka dodała, że nie do końca zdaje sobie sprawę z ogromu tej skali, produkcja przedstawiła to jako wielkie zwycięstwo. Takie podejście budzi fundamentalne pytanie: czy talent show nie zamienia się w bezlitosny wyścig o atencję, w którym promowane są szkodliwe dla dzieci wartości? Polityczna interwencja w obronie dzieci Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Monika Rosa, wiceprzewodnicząca klubu KO i szefowa sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży, zapowiedziała oficjalną interwencję w Telewizji Polskiej. Jak mówiła w rozmowie z Wirtualnymi Mediami, jej zdaniem promowanie mediów społecznościowych wśród tak młodych osób jest "niedopuszczalne" i stoi w jawnej sprzeczności z misją nadawcy publicznego. Rosa podkreślała, że media publiczne powinny otaczać najmłodszych szczególną troską i pokazywać, że internet nie jest bezpiecznym miejscem, zamiast budować jego wyidealizowany obraz. Do krytyki dołączył również Norbert Kaczmarczyk z PiS, co pokazuje, że sprawa bezpieczeństwa dzieci łączy polityków ponad podziałami. TVP idzie w zaparte i mówi o "autentyczności"  Telewizja Polska nie widzi jednak w swoich działaniach niczego złego. W oficjalnym stanowisku nadawca tłumaczy, że 13-letnia uczestniczka spełnia wymogi wiekowe Instagrama, a w przypadku młodszego chłopaka – profilem zarządza jego ojciec. TVP argumentuje, że aktywność dzieci w sieci poza programem to wyłączna decyzja rodziców, a stacja nie ma zamiaru uprawiać "cenzury". Według produkcji, pokazywanie kont w social mediach to jedynie oddanie autentyczności młodych ludzi i ich naturalnego środowiska. Nadawca zapewnia również, że na planie stale obecny jest psycholog, a trenerzy rozmawiają z uczestnikami o zachowaniu zdrowej równowagi. Brzmi to jednak dość ironicznie w zestawieniu z faktem, że te same miliony wyświetleń są w programie traktowane jako wyznacznik statusu gwiazdy, co tylko podsyca pragnienie popularności u innych dzieci przed telewizorami. Cyfrowa pułapka, czyli dlaczego to jest groźne? Dlaczego ta sprawa budzi aż takie emocje? Udział dzieci w mediach społecznościowych to wystawianie ich na ogromne ryzyko, którego same nie są jeszcze w stanie ocenić. Specjaliści od higieny cyfrowej wskazują na "pułapkę dopaminową" – mechanizm, w którym każde nowe polubienie uzależnia poczucie własnej wartości od cyferek na ekranie. Do tego dochodzi hejt, cyberprzemoc oraz realne zagrożenie ze strony pedofilów stosujących tzw. grooming. Podczas gdy rząd pracuje nad ustawami ograniczającymi dostęp nieletnich do szkodliwych treści, media publiczne serwują dzieciom wizję sukcesu mierzonego w kliknięciach. W świecie, w którym prywatność stała się towarem, media publiczne powinny być bastionem ochrony, a nie billboardem promującym platformy, które dla wielu dzieci kończą się kryzysami psychicznymi.