Sean Penn był nominowany do Oscara za rolę drugoplanową w filmie "Jedna bitwa po drugiej". Statuetkę dostał, ale jej nie odebrał, bo nie pojawił się na wielkiej gali w Dolby Theatre w Hollywood. Gwiazdor wybrał się w podróż na wschód Europy, by spotkać się z prezydentem Ukrainy. "Prawdziwy przyjaciel" - napisał o nim Zełenski.