Agata Turkot w szczerej rozmowie w podcaście "WojewódzkiKędzierski" wróciła wspomnieniami do czasów studiów w szkole filmowej. Gwiazda "Domu dobrego" bez ogródek opowiedziała o trudnych doświadczeniach z tamtego okresu i szokujących metodach nauczania, które śmiało można określić jako mobbing. Zdarzały się sytuacje, w których studentów wyzywano, a nawet rzucano w nich przedmiotami. Agata Turkot jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy młodego pokolenia polskich aktorek. Wszystko dzięki głównej roli we wstrząsającym filmie "Dom dobry" Wojciecha Smarzowskiego o przemocy domowej. Za swój rewelacyjny, przejmujący występ została nagrodzona Orłem dla najlepszej głównej aktorki oraz Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego. Obecnie 33-letnią Turkot można oglądać także w serialu HBO Max "Piekło kobiet", opowiadającym o trudnej rzeczywistości kobiet w Polsce w latach 30. XX wieku. Wcześniej występowała m.in. w filmie "Wesele" Smarzowskiego, serialu kryminalnym "Motyw", kanadyjsko-polskim dramacie "Przysięga Ireny", a także w serialu obyczajowym "Leśniczówka". Agata Turkot o szkołach filmowych. "Rzucano w nas butami" W podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego aktorka opowiedziała o doświadczeniach z czasów nauki w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Wyznała, że atmosfera podczas zajęć bywała bardzo trudna, a metody stosowane przez niektórych pedagogów przekraczały granice. – Wyzywano nas, rzucano w nas butami, szklankami, czasami przekraczano granice cielesne, zamiast podnosić nas na duchu i nam kibicować, wpajać nam jakieś realne wartości, które się przydadzą i po prostu być takim wsparciem – cały czas raczej było, że "to jest źle, to jest źle", takie wytykanie błędów i skupianie się na naszym deficycie – mówiła aktorka. Szczególnie bolesne były dla niej niektóre komentarze ze strony wykładowców. – Usłyszałam kiedyś, że wydaję się taka bardzo tajemnicza, intrygująca i jakaś taka fajna, ale jak się mnie bliżej pozna, to tam w środku nic nie ma i nie ma żadnej tajemnicy. Dla młodego człowieka to jest bardzo mocne – wspominała. Długotrwała krytyka odbiła się na samopoczuciu Turkot i w czasie studiów, i po nich. – Po szkole miałam się średnio. Jak dla takiej wrażliwej, introwertycznej dziewczyny… jak słyszałam przez tyle lat, że coś jest ze mną nie tak i właściwie to wszystko jest źle. (…) Mimo że byłam tzw. zdolną studentką, to i tak zawsze było wszystko źle – opowiadała. Jak zaznaczyła Turkot, problem trudnych relacji między studentami a wykładowcami nie wcale nie dotyczył tylko jednej uczelni. – To nie chodzi nawet o to, czy to łódzka szkoła, czy nie łódzka – to było w każdej szkole teatralnej, więc bym tej Łodzi tak nie demonizowała, bo to dotyczy każdego miasta – powiedziała. Według gwiazdy "Domu dobrego" takie podejście może wynikać z utrwalonych wzorców funkcjonujących od lat w środowisku teatralnym. – Te pokolenia w szkole, które nas uczą, oni byli tak wychowywani i to jest ich sposób, który oni znają i w tym czują się bezpiecznie. Większość osób też pewnie własne kompleksy w ten sposób na nas leczyło – oceniła. Problem przemocy w szkołach aktorskich nie jest nowy W ostatnich latach temat mobbingu i przemocy psychicznej w szkołach teatralnych powraca w debacie publicznej coraz częściej. Od głośnej afery w 2021 roku absolwenci uczelni artystycznych zaczęli głośno mówić o doświadczeniach, które przez lata były traktowane jako element "twardej szkoły aktorstwa". W ich relacjach pojawiają się takie szokujące praktyki jak publiczne poniżanie studentów, agresywna krytyka, wyśmiewanie czy wywieranie silnej presji psychicznej. Zdarzały się także sytuacje naruszania granic fizycznych i emocjonalnych, które tłumaczono koniecznością "hartowania" przyszłych aktorów. Skala problemu stała się szerzej znana nie tylko po publicznych świadectwach aktorów i aktorek (m.in. Zofii Wichłacz, Pawła Tomaszewskiego i Dawida Ogrodnika), ale również po publikacji książki Karoliny Korwin-Piotrowskiej "Wszyscy wiedzieli" w 2022 roku, w której dziennikarka opisała liczne historie przemocy w środowisku artystycznym. W odpowiedzi na te głosy część uczelni artystycznych wprowadziła nowe procedury, m.in. komisje antymobbingowe, kodeksy etyczne oraz systemy zgłaszania nadużyć. Mimo to wiele osób ze środowiska podkreśla, że prawdziwa zmiana wymaga przede wszystkim zmiany mentalności i sposobu myślenia o edukacji artystycznej.