Rodzina lekarki z "Ołowianych dzieci" uderza w Netflixa. Poszło przedsądowe pismo

Oparty na faktach serial "Ołowiane dzieci" był hitem Netfliksa, ale wywołał też krytykę. Rodzina prof. Bożeny Hager-Małeckiej uważa, że sposób przedstawienia inspirowanej nią bohaterki jest "krzywdzący i niesprawiedliwy". Wnuk lekarki, Stanisław Torbus, poinformował o skierowaniu do platformy przedsądowego wezwania do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych. Zapowiedział też powołanie fundacji imienia swojej babci. Miniserial "Ołowiane dzieci" w reżyserii Macieja Pieprzycy opowiada o dramatycznych wydarzeniach, które rozegrały się na Górnym Śląsku w latach 70. W Szopienicach wiele dzieci zaczęło chorować na ołowicę – groźne zatrucie spowodowane skażeniem środowiska przez przemysł. W hicie Netliksa pokazano m.in., jak władze PRL próbowały uciszyć sprawę tuż przed wizytą w Katowicach sekretarza generalnego KPZR Leonida Breżniewa. W centrum historii znalazła się lekarka Jolanta Wadowska-Król, która – mimo nacisków – próbowała ratować najmłodszych pacjentów. Wadowskiej-Król pomagała m.in. prof. Bożena Hager-Małecka, pediatrka związana ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym. W serialu inspirowana nią postać pojawia się jako prof. Krystyna Berger, w którą wcieliła się Agata Kulesza Wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckie wysłał przedsądowe pismo do Netfliksa Wnuk lekarki, Stanisław Torbus, założyciel Stowarzyszenia "Góry Kultury" i "Nasz Samorząd", w najnowszym wpisie na Facebooku poinformował o "zdecydowanych" krokach prawnych wobec Netfliksa. Jak zaznaczył, decyzja zapadła po licznych rozmowach z osobami pamiętającymi wydarzenia z lat 70. "Próba pisania historii na nowo przez streamingowego giganta nie pozostawiła mi wyboru" – napisał. Wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej przekazał, że wraz z kancelarią prawną skierował do Netfliksa oficjalne pismo. "(...) Wraz z kancelarią mecenasa Krzysztofa Breguły złożyłem 'ostateczne przedsądowe wezwanie do zaniechania naruszeń dóbr osobistych' skierowane do Netflix Polska oraz Netflix USA" – czytamy w jego wpisie. Rodzina Torbusa postanowiła zadbać o pamięć o profesor również w bardziej formalny sposób "żeby prawda przetrwała". "Wraz z rodziną podjęliśmy kroki, by pamięć o mojej Babci, prof. Bożenie Hager-Małeckiej, stała się trwała i pożyteczna dla przyszłych pokoleń" – napisał i ujawnił, że 9 marca złożył do Śląskiego Uniwersytetu Medycznego wniosek o powołanie Fundacji im. prof. Bożeny Hager-Małeckiej. "Naszym celem jest stworzenie organizacji non-profit, która będzie między innymi: kultywować pamięć i chronić dorobek naukowy prof. Hager-Małeckiej, w tym przywracać prawdę o jej pionierskiej roli w walce z ołowicą". Jak wyjaśnił, fundacja miałaby działać na kilku polach – od edukacji zdrowotnej po wspieranie młodych lekarzy. "Promować zdrowie i profilaktykę chorób środowiskowych u dzieci, szczególnie na Śląsku; wspierać młodych lekarzy poprzez stypendia dla najzdolniejszych studentów śląskich uczelni" – wyliczał. Organizacja miałaby współpracować ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym i działać pod nadzorem środowiska naukowego. "Jako rodzina podjęliśmy decyzję, że całość ewentualnego zadośćuczynienia od Netflixa zostanie przekazana na rzecz nowo powstającej Fundacji" – dodał Torbus. Na końcu wpisu wnuk lekarki zaznaczył, że dla niego i jego bliskich najważniejsze jest zachowanie prawdziwej historii. "Prawda nie potrzebuje filtrów. Potrzebuje pamięci i odwagi, by jej bronić" – podkreślił. "Opowieść strasznie krzywdząca i niesprawiedliwa" To nie pierwszy raz, gdy wnuk profesor krytykuje sposób przedstawienia tej historii w serialu. Krótko po premierze "Ołowianych dzieci" Stanisław Torbus przyznał, że początkowo z entuzjazmem przyjął informację o ekranizacji książkowego reportażu Michała Jędryki, która była inspiracją dla twórców. Z czasem jednak jego nastawienie się zmieniło. "Pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, była zmiana imienia mojej babci". (...) Trudno (...) pogodzić się z faktem, że w serialowej opowieści rola prof. Bożeny Hager-Małeckiej została pomniejszona" – pisał na Facebooku. Torbus zwrócił też uwagę na to, jak ważną funkcję jego babcia pełniła w rzeczywistości. "(...) To profesor Bożena Hager-Małecka przez cały czas rozpościerała parasol ochronny nad dr Wadowską-Król i Wiesławą Wilczek, chroniąc je przed naciskami partyjnych dygnitarzy oraz Służby Bezpieczeństwa" – zaznaczył. W jego ocenie sposób pokazania tej historii w serialu jest niesprawiedliwy wobec pamięci o lekarkach, które walczyły o zdrowie dzieci. "Jest to opowieść strasznie krzywdząca i niesprawiedliwa. (...) Jeśli dziś pozwolimy upraszczać i pomijać prawdziwych bohaterów, jutro pamięć o nich może zniknąć całkowicie" – stwierdził wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej. Reżyser Maciej Pieprzyca stanął w obronie "Ołowianych dzieci", które łączą prawdę z fikcją, będąc zaledwie inspiracją faktycznymi wydarzeniami z Dolnego Śląska. – To jest pewien paradoks. My filmowcy używamy fikcji do tego, żeby tę prawdę, którą się inspirujemy, w ogóle przedstawić, żeby ta prawda była zrozumiała – mówił w audycji "Spotkanie z..." Programu 1 Polskiego Radia. Filmowiec powołał się na scenopisarską zasadę obecności konfliktu, który napędza akcję. O konflikcie mówi się, że jest sercem i duszą dramatu. – Każda dramaturgia [...] rządzi się konfliktem i gdy tego konfliktu nie ma, to trzeba ten konflikt stworzyć. Mówi się, że jeśli w jednej scenie dwie osoby się zgadzają, to nie ma sceny. One się muszą nie zgadzać, bo wtedy mamy konflikt, wtedy ta historia idzie do przodu – wyjaśnił.