Wszechobecna cyfryzacja, a do tego wciąż silne trendy eko. Wydawałoby się, że w takiej rzeczywistości dla drukarek w domach czy biurach nie ma już za bardzo miejsca. Tymczasem sprzęt ten wciąż znajduje swoich wiernych odbiorców, a świat druku nadal potrafi zaskakiwać. Dlaczego tak się dzieje? Z pewnością drukarki nie znajdują się obecnie w szczycie swojej popularności, co nie zmienia faktu, że ich wyniki sprzedaży w Polsce nie są złe. Wręcz przeciwnie. Jak podaje panel dystrybucyjny GfK/NIQ, w I połowie 2025 sprzedano 462 300 sztuk za kwotę 239 mln zł netto. W pierwszym półroczu 2024 r. wielkość sprzedaży sięgnęła 370 800 (212,6 mln zł netto), a w 2023 r. – 417 900 (273,8 mln zł netto). Powody? Kilka. Niedrogi sprzęt Jak coś mało kosztuje, a może się kiedyś przydać, to dlaczego tego nie kupić? Ten sam schemat myślenia ma zastosowanie do urządzeń drukujących. Oczywiście, jest to kategoria sprzętów, która też ma swoje półki cenowe, ale na zakup takiej standardowej drukarki może pozwolić sobie większość gospodarstw domowych. Niedrogie są podstawowe drukarki atramentowe, ale i laserowe stają się coraz bardziej przystępne cenowo. Najtańsza drukarka laserowa, jaką znalazłem w MediaExpert, kosztowała 299 zł. PANTUM P2509W Wi-Fi do druku w czerni, z prędkością 22 str./min i tonerem do 1600 stron. Typowy sprzęt do typowo użytkowego druku. Higiena wzroku Oczywiście można przeglądać dokumenty, czytać raporty czy uczyć się z notatek i prezentacji na komputerze, ale jest to wyzwanie przede wszystkim dla oczu, ale i kręgosłupa. Niektórzy wychodzą z założenia, że dłuższe teksty lepiej jest wydrukować, a potem rozsiąść się wygodnie w fotelu i zapoznać z nimi w wersji papierowej, aby nie obciążać swojego wzroku. I przy okazji zrobić sobie "detoks" od cyfrowego świata. To trochę tak jak z książkami. Rośnie popularność tych elektronicznych, czyli e-booków, ale wielu wciąż woli lekturę, w której czasie słychać szelest papieru. Zapewne głównie z sentymentu, ale w grę może też wchodzić przekonanie: "tyle siedzę przed komputerem, to jeszcze mam czytać na ekranie wielostronicowe książki?". Ekonomiczne rozwiązanie W mojej okolicy w ciągu ostatnich kilku lat zniknęło kilka punktów ksero. Ktoś powie, że to dowód na wymieranie papierowego druku, a ktoś inny stwierdzi, że ludzie drukują, ale u siebie. W każdej z tej opinii kryje się ziarno prawdy. Odnosząc się do tej drugiej, rzeczywiście jest tak, że jeśli ktoś musi już coś regularnie drukować, to często woli to robić we własnym zakresie. Umowy, faktury, materiały edukacyjne, bilety, etykiety wysyłkowe łatwiej i wygodniej jest drukować na miejscu i od ręki bez zlecenia tej czynności na zewnątrz i pofatygowania się po odbiór w punkcie ksero. I też taniej przy założeniu, że naprawdę drukuje się sporo, a tusze i tonery nie wyczerpują się za szybko. Dlatego w wielu biurach i domach wciąż honorowe miejsce zajmują urządzenia drukujące. Rozwój technologii Drukarka może być uważana za stary wynalazek, ale wciąż jako element zestawu komputerowego podąża – tak samo jak reszta sprzętu – za technologicznymi nowinkami. Producenci starają się zatem, by urządzenia drukujące były przygotowane do pracy w środowiskach sieciowych i zintegrowane z chmurą, a także oferowały inteligentne funkcje i wygodne możliwości połączeń (USB, bezprzewodowe Wi-Fi i Bluetooth). Dla popularności drukarek nie bez znaczenia jest też stosunkowo niska awaryjność (realny cykl życia wynosi średnio kilka lat, a siła przyzwyczajenia sprzyja okresowej wymianie urządzeń) i energooszczędne rozwiązania. Nie mówiąc już o drukarkach 3D i ich zastosowaniu w amatorskim druku, ale jest to już temat na zupełnie inną dyskusję.