Nie był jedynym polskim piłkarzem, który w latach 80. poprzedniego stulecia uciekł z ojczyzny, ale prawdopodobnie najlepszym. Andrzej Rudy wykorzystał wyjazd do Włoch, by dostać się do Niemiec. W Polsce nazywano go zdrajcą i sugerowano, że zadecydował wątek miłosny. On twierdził inaczej.