"Bezprecedensowa sytuacja" — tak brytyjskie służby opisują ognisko bakteryjnego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych w Canterbury, w południowo-wschodniej Anglii. Zmarły już dwie osoby, a kilkanaście kolejnych zachorowało. Sprawa budzi niepokój i szeroko komentowana jest w mediach. Jak wygląda rzeczywistość? "Fakt" zapytał o to Polkę mieszkającą w centrum wydarzeń.