Nowy serial TVP sięga po sprawdzony, ale wciąż elektryzujący temat – szpiegowskie rozgrywki. "Wojna zastępcza" dzieje się w latach 90. i łączy klimat transformacji ustrojowej z dynamiczną fabułą o młodych agentach wrzuconych w sam środek międzynarodowej intrygi. W obsadzie m.in. Cezary Żak, Mariusz Bonaszewski i Mirosław Haniszewski. Pierwse opinie są mieszane. Akcja "Wojny zastępczej" rozgrywa się w 1991 roku, w przełomowym momencie transformacji ustrojowej. To właśnie wtedy, w słynnym ośrodku szkoleniowym w Kiejkutach, poznajemy czwórkę głównych bohaterów – Artura, Zuzę, Budynia i Gutka. Choć nie mają doświadczenia wojskowego, zostają wybrani do elitarnego programu i szybko trafiają do prawdziwej operacji. "Wojna zastępcza" to nowy polski serial szpiegowski Zadaniem młodych agentów jest rozpracowanie niebezpiecznej intrygi związanej z próbą sprzedaży dwóch głowic nuklearnych na czarnym rynku. Sprawa komplikuje się wraz z pojawieniem się agentki Moskwy – Nastii. – To serial o niedoświadczonych agentach wywiadu. W trakcie stają się bardziej doświadczeni, i muszą uratować świat przed intrygą, której do końca nie rozumieją. Mam wrażenie, że widz też długo nie będzie wiedział, o co w niej chodzi – mówiła w rozmowie z TVP Waleria Gorobets, serialowa Zuza. – Są relacje, miłość… no i bomby atomowe – dodała. W obsadzie znaleźli się m.in. Mateusz Więcławek, Waleria Gorobets, Piotr Witkowski i Karol Bernacki, a także Paulina Gałązka, Mariusz Bonaszewski, Mirosław Haniszewski, Dawid Dziarkowski oraz Cezary Żak jako rosyjski generał Dubynin. Za kamerą stanął Denis Delić, a za scenariusz odpowiadają m.in. Mateusz Pastewka, Michał Kozłowski i Tomasz Kępski. – To serial autorski. Nieczęsto się zdarza, żeby autorzy scenariusza mogli też reżyserować, robić zdjęcia i pracować na planie – podkreślił w rozmowie z TVP Dziarkowski, który wciela się w majora Rodina, agenta GRU działającego w Polsce. Kiedy nowe odcinki "Wojny zastępczej"? Opinie są na razie mieszane Czy nowy polski serial szpiegowski powtórzy sukces "Zatoki szpiegów", czyli wielkiego hitu TVP? Pierwszy odcinek miało obejrzeć aż milion widzów. Na razie opinie na Filmwebie są jednak mocno mieszane, choć przeważają te pozytywne. "Wkręciłam się, chcę dalej", "Zaciekawił", "Fajnie to się rozkręca, po 2 odcinku jestem jeszcze bardziej ciekawa", "Wartka akcja, czasami nawet za bardzo, cudowny Żak... i pozostali 'Rosjanie' (...)", "Sentymenty robią swoje. Dobry pomysł ktoś miał. No i da się oglądać". "Ma klimat i potencjał. Ja wiem, że nie każemu może się podobać ale mi się podoba. Trochę widać, że TVP przycięła na kosztach ale to i tak się broni" – piszą widzowie, którzy chwalą też nostalgiczny klimat lat 90. Niektórzy są znacznie bardziej krytyczni: "Aktorzy fatalnie dobrani, grają po łebkach, koszmarny akcent, katastrofa", "Straszny gniot", "Kicha", "Nuuuudy! Kiepska realizacja kiepskiego scenariusza". "Niby wszystko gra, realia wizualne, atmosfera oddane poprawnie. Detale tak, że trudno znaleźć nieścisłości. A jednak czegoś brakuje. (...) Mam nadzieję, że kolejne odcinki będą lepsze" – ocenił jeden z użytowników Filmwebu. "Wojna zastępcza" zadebiutowała 8 marca na antenie TVP1. Kolejne odcinki będą emitowane co tydzień w niedzielę o 20:25, a serial można oglądać także w serwisie TVP VOD. Widzowie mogli obejrzeć w telewizji już dwa epizody, trzeci jest już przedpremierowo dostępny w serwisie. Odcinków będzie łącznie 13, więc serial TVP ma jeszcze czas, żeby się rozkręcić i zachwycić widzów.