Teraz kilka zakrętów bokiem na parkingu przed centrum handlowym nie skończy się w najgorszym razie na kilkusetzłotowym mandacie. Oj nie. Ta era dla miejskich drifterów właśnie przechodzi do historii. Od 30 marca 2026 roku wchodzi w życie nowelizacja, która sprawi, że wielu z nich może na własne życzenie zamienić fotel kierowcy na miejsce w autobusie. I to na trzy miesiące. Jeszcze niedawno drift czy popisowa jazda na jednym kole motocyklem były traktowane przez taryfikator dość elastycznie. Zazwyczaj jako "stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym". Teraz ustawodawca idzie na noże. Zmiana w art. 102 ustawy o kierujących pojazdami wprowadza zupełnie nową przesłankę do zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące. Wystarczy, że funkcjonariusz uzna, iż celowo wprowadziłeś pojazd w poślizg kół lub doprowadziłeś do utraty kontaktu koła z nawierzchnią. Tak, dobrze czytacie. Jeśli poniesie was ułańska fantazja na pustym parkingu pod marketem, możecie pożegnać się z "plastikiem" szybciej, niż zdążycie wyprostować koła. To oczywiście daje także przestrzeń do nadużyć, bo nie jest określone, w jaki sposób i na jakiej podstawie policjant ma dokonać takiej oceny. Niestety, jeśli arbitralnie padnie taki zarzut, to nie będzie odwrotu i w takich przypadkach dla funkcjonariusza skierowanie wniosku o zatrzymanie uprawnień staje się obowiązkiem, o ile manewr zagrażał bezpieczeństwu. 22 punkty karne za jedno wykroczenie Jeżeli myśleliście, że utrata uprawnień to koniec problemów, to spójrzcie na liczby. Finansowo i punktowo też nie będzie taryfy ulgowej. Za sam drift lub jazdę z przednim kołem w górze kierowca dostanie 10 punktów karnych i mandat w wysokości co najmniej 1500 zł. Ale to tylko wersja light. Jeśli policjant uzna, że wasza zabawa spowodowała realne zagrożenie, bo na przykład w pobliżu byli inni ludzie lub doszło do kolizji, to do konta dopisane zostanie kolejne 12 punktów i mandat do 5000 zł. Szybka matematyka: jeden wieczór, jeden poślizg i 22 punkty karne lądują na waszym koncie. Dla wielu kierowców to oznacza natychmiastowe pożegnanie się z prawem jazdy na stałe, a nie tylko na kwartał. 2026 będzie rokiem "pieszych" kierowców To nie jest odosobniony ruch rządu. Przypomnijmy, że od początku marca obowiązują już przepisy, które pozwalają na zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym (na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych). Nowe regulacje dotyczące driftu to kolejny element dokręcania śruby. Dane są bezlitosne. W 2025 roku policja zatrzymała blisko 78 tysięcy praw jazdy. Biorąc pod uwagę, jak szeroki staje się katalog wykroczeń karanych "z automatu" utratą uprawnień, rok 2026 może być pod tym względem rekordowy. Policja ma jasny cel: wyeliminować z dróg popisówkę, która zbyt często kończy się tragicznie. Czy to drastyczne? Owszem. Czy skuteczne? Przekonamy się po tegorocznej majówce. Jedno jest pewne od 30 marca lepiej dwa razy zastanowić się, zanim postanowicie sprawdzić, jak "kleją" wasze opony na rondzie.