Robert Lewandowski schodzi z boiska, żegna go owacja na stojąco. Z ulgą ściąga maskę Batmana, która bynajmniej nie przysparzała mu supermocy. Nieprzespanych nocy — już tak. Nie tylko u niego. I nie tylko ona była ich powodem. Czy po udanych kilkunastu minutach meczu z Newcastle United (7:2) można już mówić, że te koszmary nie powrócą?