Przez lata tłuszcz miał fatalną prasę. W dietetyce funkcjonował niemal jak wróg publiczny numer jeden – coś, czego należy unikać, ograniczać i eliminować. Tymczasem najnowsze badania pokazują, że sprawa jest znacznie bardziej złożona. Co więcej, część popularnych przekonań o tłuszczu okazuje się po prostu… nieprawdziwa. Oto cztery najczęstsze mity, które – mimo postępu nauki – wciąż mają się zaskakująco dobrze. Mit 1: Im mniej tłuszczu w diecie, tym lepiej To przekonanie przez dekady kształtowało podejście do zdrowego odżywiania. Diety niskotłuszczowe były standardem, a produkty "light" zalewały półki sklepowe. Dziś eksperci są zgodni, że to podejście jest przestarzałe. – Nacisk na spożywanie jak najmniejszej ilości tłuszczu jest nieaktualny. Należy skupić się bardziej na ogólnych nawykach żywieniowych i rodzaju spożywanego tłuszczu, a nie na minimalizowaniu całkowitej ilości tłuszczu za wszelką cenę – podkreśliła Michelle Routhenstein, dietetyczka kardiologiczna w Entirely Nourished, w wywiadzie z Medical News Today. Co więcej, odtłuszczone produkty często rekompensują brak tłuszczu dodatkiem cukru lub rafinowanych węglowodanów. Efekt? Dieta, która miała być zdrowsza, może sprzyjać tyciu i zaburzeniom metabolicznym. Obecnie przyjmuje się, że tłuszcze mogą stanowić od 20 do 35 proc. dziennego zapotrzebowania kalorycznego. Klucz nie leży więc w ich eliminacji, lecz w świadomym wyborze. Mit 2: Każdy tłuszcz szkodzi Nie każdy tłuszcz działa tak samo. To jedno z najważniejszych odkryć ostatnich lat. Tłuszcze jednonienasycone i wielonienasycone, które obecne są m.in. w oliwie z oliwek, orzechach, awokado czy tłustych rybach, wspierają pracę serca, mózgu i pomagają kontrolować stan zapalny w organizmie. Z kolei tłuszcze nasycone (np. w maśle czy czerwonym mięsie) nadal powinny być ograniczane, ale niekoniecznie demonizowane. Coraz więcej badań sugeruje, że u osób z niskim ryzykiem chorób serca ich umiarkowane spożycie nie musi być tak szkodliwe, jak wcześniej sądzono. Jaka jest więc najważniejsza zasada? Zamiana zamiast eliminacji. Jeśli ograniczamy tłuszcze nasycone, warto zastąpić je zdrowymi źródłami tłuszczu, a nie cukrem czy wysoko przetworzoną żywnością. Mit 3: Szczupła sylwetka = zdrowie To jeden z najbardziej mylących stereotypów. W rzeczywistości wygląd zewnętrzny nie zawsze odzwierciedla stan zdrowia. Eksperci zwracają uwagę na zjawisko określane jako "TOFI" (z ang. thin outside, fat inside), czyli osoby szczupłe na zewnątrz, ale z wysokim poziomem tłuszczu trzewnego. To właśnie ten "ukryty" tłuszcz, gromadzący się wokół narządów, stanowi największe zagrożenie. Może bowiem prowadzić do insulinooporności, cukrzycy typu 2, chorób serca czy zespołu metabolicznego i to nawet u osób, które mieszczą się w normach BMI. – Widziałem pacjentów ważących 56 kg ze stłuszczeniem wątroby, insulinoopornością, podwyższonym poziomem trójglicerydów i zespołem metabolicznym – powiedział Hector Perez, chirurg bariatryczny w Renew Bariatrics i doradca w Bestsurgeons. Dlatego coraz częściej podkreśla się, że sama waga czy wskaźnik BMI to za mało. Znacznie ważniejsze są takie parametry jak obwód talii, poziom cholesterolu, glukozy czy ciśnienie krwi. Mit 4: Liczy się tylko ilość tłuszczu w organizmie Eksperci podkreślają, że nie tylko ilość, ale przede wszystkim jego rozmieszczenie ma znaczenie. Tłuszcz podskórny, czyli ten, który można "uszczypnąć", jest relatywnie mniej groźny. Znacznie większym problemem jest tłuszcz trzewny, który otacza narządy wewnętrzne i działa jak aktywny biologicznie narząd. Produkuje substancje prozapalne, wpływa na gospodarkę hormonalną i zwiększa ryzyko chorób przewlekłych. Co istotne, jego nadmiar może występować także u osób szczupłych. Dlatego lekarze coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na wagę, ale na dystrybucję tkanki tłuszczowej i tzw. profil metaboliczny pacjenta. Tłuszcz to nie wróg, ale trzeba go rozumieć Współczesna nauka zmienia sposób, w jaki patrzymy na tłuszcz. Nie jest on już postrzegany wyłącznie jako magazyn energii, lecz jako aktywny element organizmu, który wpływa na hormony, odporność i funkcjonowanie mózgu. Dlatego właśnie zamiast obsesyjnie unikać tłuszczu, warto skupić się na jakości diety jako całości. To właśnie ona, a nie pojedynczy składnik, decyduje o naszym zdrowiu. Bo wbrew temu, co przez lata powtarzano, tłuszcz sam w sobie nie jest problemem. Problemem jest brak równowagi.