W żadnym polskim klubie nie było i nie ma większej kolonii czeskich piłkarzy niż w Górniku. Czy w Zabrzu nie bali się, że przesadzają? — Z Lukašem Sadilkiem widziałem się na żywo osiem razy. To wystarczająco dużo, aby poznać zawodnika i przekonać się, z kim ma się do czynienia — mówi dyrektor sportowy Górnika Łukasz Milik i wyjawia kulisy transferów. Czechów mogło być zresztą jeszcze więcej. — Pracując w Górniku, byłem w kontakcie z kilkunastoma czeskimi zawodnikami, w tym reprezentantami kraju. Gościli na naszym stadionie, oglądali klub. Wiem, że między nimi pocztą pantoflową rozchodzi się pozytywna opinia o nas — zdradza.