Chuck Norris miał problemy zdrowotne. Przed laty przeżył koszmar pod prysznicem

Chuck Norris zmarł 19 marca w wieku 86 lat. Choć od zawsze dbał o swoją kondycję fizyczną, to nie ominęły go problemy zdrowotne. Niepokojące wieści dotarły do jego fanów już kilka lat temu, gdy doznał dwóch zawałów serca. Zaledwie kilka dni przed śmiercią usłyszeliśmy o jego "nagłym medycznym incydencie". Chuck Norris przez miliony fanów na całym świecie zostanie zapamiętany jako mistrz sztuk walki i gwiazdor kina akcji. W swoim dorobku artystycznym miał rolę w hongkońskim filmie "Droga smoka", został też obsadzony w dramacie wojennym "Zaginiony w akcji". Później wystąpił w "Oddziale Delta", ale największą sławę przyniosła mu postać Cordella Walkera, stróża sprawiedliwości, w legendarnym serialu telewizyjnym "Strażnik Teksasu". Chuck Norris miał kłopoty ze zdrowiem W żyłach Norrisa płynęła krew prawdziwego sportowca. Zdobył czarny pas w karate, taekwondo, tang soo do, judo i jiu jitsu. Ostatecznie stał się sześciokrotnym mistrzem świata w karate. Prowadził zdrowy tryb życia, dużo się ruszał, dbał o swoją kondycję. W pewnym momencie życia dopadły go jednak nieprzewidziane kłopoty. Był rok 2017, a Norris miał wtedy 77 lat. W trakcie kąpieli pod prysznicem doznał zawału serca. Na miejsce wezwano pogotowie. Jak się później okazało, Chucka złapał kolejny zawał już w obecności medyków. Mimo naprawdę krytycznej sytuacji gwiazdorowi szybko udało się powrócić do pełni sił i dawnego zdrowia. Z pewnością wpływ na to miał jego dotychczasowy sposób na życie, czyli regularna aktywność fizyczna. W kolejnych latach nie było nic słychać o problemach zdrowotnych Chucka. Zaledwie 10 marca w sieci pojawiło się nagranie, na którym widzimy, jak 86-letni aktor uprawia boks. Dziękował wtedy za kolejny rok życia i możliwość robienia tego, co kocha. Nagła zmiana nastąpiła 18 marca, gdy Chuck Norris trafił do szpitala na Hawajach. Amerykańskie media donosiły wówczas, że słynny "Strażnik Teksasu" został przewieziony do placówki medycznej na wyspie Kauai po "nagłym zdarzeniu medycznym". Nie ujawniono jednak szczegółów. Fani wstrzymali oddech, bo wszystko wydarzyło się nagle i bez ostrzeżenia. Chuck Norris nie żyje Minęło kilkanaście godzin i do mediów trafiła najgorsza z możliwych wiadomości. Chuck Norris zmarł. Rodzina potwierdziła, że stało się to naprawdę nagle, ale gwiazdor był wtedy w otoczeniu najbliższych. "Z ciężkim sercem informujemy o nagłej śmierci naszego ukochanego Chucka Norrisa. Chociaż chcielibyśmy zachować tę informację w tajemnicy, zapewniamy, że był otoczony przez rodzinę i zaznał spokoju" – czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez rodzinę. "Dla świata był mistrzem sztuk walki, aktorem i symbolem siły. Dla nas był oddanym mężem, kochającym ojcem i dziadkiem, niesamowitym bratem oraz sercem naszej rodziny. Żył z wiarą, determinacją i niezachwianym oddaniem dla ludzi, których kochał. Dzięki swojej pracy, dyscyplinie i życzliwości zainspirował miliony ludzi na całym świecie i wywarł trwały wpływ na życie tak wielu osób" – wspomnieli członkowie rodziny Chucka. W dalszej części poruszającego postu zwrócili się też bezpośrednio do jego wiernych fanów: "Chociaż nasze serca są złamane, jesteśmy głęboko wdzięczni za życie, które przeżył, i za niezapomniane chwile, które mieliśmy szczęście z nim dzielić. Miłość i wsparcie, jakie otrzymał od fanów na całym świecie, znaczyły dla niego tak wiele, a nasza rodzina jest za to naprawdę wdzięczna. Dla niego nie byliście tylko fanami, byliście jego przyjaciółmi". Dodajmy, że na tę chwilę nie została ujawniona oficjalna przyczyna śmierci Chucka Norrisa.