Jan Rulewski został wezwany do gabinetu wojewody. Okazało się, że dzwonił Lech Wałęsa. — Jasiu, odpuść. Idźcie do domu, ja mam swoje scenariusze. Będę je sobie powoli rozgrywał. Co wy tam chcecie osiągnąć? Nic nie osiągniecie. Po ryjach dostaniecie i tyle — mówił Wałęsa. Jednak Rulewski był nieugięty.