Tusk skompromitował się ws. porodówki w Lesku. Rządowe "pokoje narodzin" okazały się klapą

Premierowi Donaldowi Tuskowi zwrócono uwagę, że po zamknięciu porodówki w Lesku kobiety muszą dojeżdżać 100-170 km, aby móc rodzić. Tusk przekonywał, że tamtejsza porodówka nie została zamknięta. Tymczasem oddział zlikwidowano z końcem 2025 r. W Lesku nie powstanie też "pokój narodzin", czyli rozwiązanie zastępcze, które było szumnie promowane przez rząd.