Wołają za nim "Epstein". On nie wie, jak to zatrzymać

Jechał spokojnie autostradą. Słońce, wiatr, zwykły dzień. Nagle ktoś zaczął krzyczeć: "Epstein żyje!".
Kilka godzin później znał go już cały internet. Przez uderzające podobieństwo rozpętała się lawinę teorii i podejrzeń.