Władimir Putin od dwóch dekad walczy z diabłem liberalnego porządku międzynarodowego. Teraz, dzięki polityce zagranicznej Donalda Trumpa, spełnia się jego marzenie: rozpad systemu kierowanego przez USA i zastąpienie go wielobiegunowym światem, w którym silni robią, co chcą ze słabszymi. Prezydent Rosji najwyraźniej sądzi, że utrzyma się na nogach w obliczu tych zmian. Problem w tym, że świat, w którym siła stanowi prawo, należy bardziej do Ameryki i Chin niż do Rosji, której oba mocarstwa coraz jawniej pokazują jej miejsce w szeregu. Co się więc stanie, gdy diabeł zwróci się przeciwko niemu?