Oszustwo na NFZ powraca. Nie daj się nabrać, że chcą ci oddać za leki

Oszuści znów podszywają się pod NFZ. Już w zeszłym roku proponowali w wiadomościach e-mail zwrot kosztów, ale w 2026 roku działają wyjątkowo bezczelnie. Oferują szybkie przelewy za leki czy okulary, ale tak naprawdę nie dostaniemy żadnych pieniędzy, a wręcz możemy stracić nasze oszczędności. W ubiegłym roku w naTemat przestrzegaliśmy przed podobnymi próbami wyłudzeń, jednak cyberprzestępcy właśnie powracają. Moment nie jest przypadkowy, bo trwa sezon rozliczeń podatkowych, a Polacy szukają informacji o ulgach na leki. To idealna okazja dla złodziei, by pod płaszczykiem rzekomego zwrotu dobrać się do naszych wrażliwych danych i oszczędności. Jak wygląda oszustwo na zwrot kosztów z NFZ? Oszuści rozsyłają maile, że NFZ niby chce oddać pieniądze za wizyty u lekarza, zakup okularów korekcyjnych, leczenie za granicą czy leki kupione w aptece. Prawdziwy Narodowy Fundusz Zdrowia w komunikacie na stronie ostrzega, że to próba wyłudzenia danych. Na co musisz zwrócić uwagę? Maile o tytułach typu "NFZ zwraca koszty za..." lub "Zwrot kosztów...". Adresy nadawców, które kończą się w podejrzany sposób, np. info@tehrad.io. Obietnica pieniędzy za wyroby medyczne lub leczenie za granicą. Obecność linków do formularzy lub załączników, które mają rzekomo przyspieszyć wypłatę. Przestępcy dbają o detale i umieszczają w mailu logo NFZ czy numery "infolinii", by uśpić czujność nawet najbardziej ostrożnych osób. Jeśli dasz się nabrać i wypełnisz podstawiony formularz, twoje środki z konta mogą zniknąć w kilka sekund. NFZ nigdy nie wysyła takich maili. Na co jeszcze trzeba uważać? Najważniejszą zasadą jest świadomość, że państwowe instytucje mają ściśle określone procedury komunikacji. NFZ nigdy nie kontaktuje się z pacjentami, by uzyskać ich dane z karty płatniczej. Jeśli więc widzimy formularz lub stronę z prośbą o wpisanie numeru, natychmiast zamknijmy stronę. NFZ przypomina, że ich pracownicy nigdy nie proszą o podanie: pełnego numeru karty płatniczej i daty jej ważności, trzycyfrowego kodu CVV znajdującego się na odwrocie karty, danych do logowania w bankowości internetowej, kodów autoryzacyjnych przychodzących w wiadomościach SMS. Jeśli w twojej skrzynce wyląduje taki e-mail, pod żadnym pozorem nie klikaj w odnośniki ani nie otwieraj załącznika (samo otworzenie maila jeszcze nic nie robi złego). Jeśli jednak zdarzyło nam się już udostępnić informacje na fałszywej stronie, to jedynym ratunkiem jest błyskawiczny kontakt z bankiem i zablokowanie karty (można to też zrobić szybko w mObywatelu). Incydent warto też zgłosić do CERT Polska oraz na policję, aby utrudnić życie naciągaczom, a możliwe, że nawet pomożemy w ich złapaniu. Oszuści działają też "analogowo". Fałszywi urzędnicy chodzą po domach Przestępcy w ostatnim czasie działają też jak domokrążcy. Odwiedzają mieszkania, podając się za przedstawicieli administracji lub urzędów. Jedni oferują dotacje w ramach programu Czyste Powietrze. Drudzy z kolei twierdzą, że przeprowadzają kontrole pod kątem zgodności z Poradnikiem Bezpieczeństwa. To często tylko przykrywka, by rozejrzeć się po wnętrzu i sprawdzić, gdzie trzymamy cenne przedmioty. Mamy prawo nie wpuszczać nikogo do domu i zawsze możemy zażądać okazania legitymacji służbowej. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości, po prostu zamknij drzwi i zadzwoń na policję.