Miało być otwarcie drogi do pokoju, a coraz częściej wygląda to na błądzenie we mgle. Amerykańska mediacja w sprawie wojny w Ukrainie traci ostrość, gubi priorytety i wysyła sprzeczne sygnały. Niejasny rozejm energetyczny, brak natychmiastowej reakcji na jego zerwanie oraz mieszanie tematów przy stole negocjacyjnym tworzą idealne warunki do gry w złej wierze. Kreml z tej sytuacji korzysta — testuje granice i stopniowo przesuwa pole gry na swoją stronę. Gdy mediator przestaje narzucać tempo, inicjatywa przechodzi w ręce tego, kto nie ma skrupułów. A ta rozgrywka jest Moskwie bardzo dobrze znana.