Wraca sprawa wypadku Beaty Szydło. "Od początku pisana była pod jedną tezę"

— Od początku miałem wrażenie, że nie będzie to równa walka, a udowodnienie mojej niewinności będzie wręcz niemożliwe. Od zdarzenia do prawomocnego wyroku upłynęło nieco ponad 7 lat, w trakcie których doszło do szeregu różnych niezrozumiałych zabiegów ze strony tak prokuratury, jak i sądu. Liczę, że w końcu prawda wyjdzie na jaw — mówi w rozmowie z Onetem kierowca seicento Sebastian Kościelnik, który w 2017 r. zderzył się z rządową limuzyną. Prokuratura wydała właśnie przełomową decyzję, by ponownie wysłuchać funkcjonariuszy Służby Ochrony Państw, którzy mogli przyczynić się od tego wypadku.