Spór o to, kto odpowiada za słabnącą konkurencyjność europejskiej gospodarki, wchodzi w nową fazę. Ursula von der Leyen przekonuje, że problemem nie jest wyłącznie nadmiar regulacji tworzonych w Brukseli, lecz także rosnące bariery wprowadzane przez same państwa członkowskie. Stolice odpowiadają ostrym kontratakiem i zarzucają unijnym instytucjom produkowanie regulacji taśmowo, bez opamiętania. Czwartkowe spotkanie przywódców UE ma pokazać, czy możliwe jest wspólne podejście do ograniczania biurokracji, czy też polityczna gra w przerzucanie się winą będzie trwać.