Rosyjska ropa trafia dziś na coraz płytsze wody. Indie — przez lata kluczowy odbiorca i swoisty zawór bezpieczeństwa dla eksportu Moskwy — zaczynają przykręcać kurek. Pod presją USA zakupy spadają, a globalny rynek ropy przetasowuje się szybciej niż kiedykolwiek od początku wojny. Dla Kremla oznacza to jedno: mniejsze dochody, większe rabaty i coraz trudniejszą logistykę sprzedaży „toksycznych” baryłek. Nawet Chiny, choć wciąż kupują dużo, nie są w stanie wchłonąć wszystkiego bez końca. A to dopiero początek — przed Putinem wyjątkowo ciężka gospodarcza przeprawa.