W Biedronce też walczą o podwyżki. Pracownicy chcą 1000 zł – na początek

Związkowcy z Biedronki weszli w spór zbiorowy z zarządem sieci. Niedawno przedstawili listę 10 żądań, w których domagają się m.in. podwyżek i skrócenia godzin pracy. W czwartek 12 lutego ruszyły negocjacje, które mogą całkowicie odmienić codzienność 85 tysięcy pracowników. O walce o lepsze warunki pracy w Dino mówi się od dłuższego czasu. Tam związkowcy chcą 900 zł podwyżki brutto, prawa do dłuższego odpoczynku w letnim sezonie i... ogrzewania sklepów zimą. Batalia ruszyła też niedawno w konkurencyjnej Biedronce, gdzie – jak widać – także nie dzieje się najlepiej. Spór zbiorowy w Biedronce i walka o płace W czwartek 12 lutego w Warszawie ruszyły negocjacje między przedstawicielami Solidarności a władzami Jeronimo Martins Polska. Nie wiadomo, do kiedy potrwają rozmowy i czym się zakończą. Wiadomo jednak dokładnie, o co toczy się gra. Związkowcy nie zamierzają ustępować, twierdząc, że obecne warunki są nie do zaakceptowania przy tak dużej odpowiedzialności w pracy. Jakie są postulaty pracowników Biedronki? Związkowcy przygotowali w styczniu zestaw 10 żądań, które mają uzdrowić sytuację w największej sieci handlowej w kraju. Ich realizacja (dali termin do 1 lutego, ale zarząd ich spełnił, stąd dzisiejsze spotkanie) poprawiłaby nie tylko wypłaty, ale też grafiki pracowników. Zwiększenie załóg sprawiłoby też, że mieliby lżej w pracy. Kontrola PIP w Dino. Kilka sklepów zostało zamkniętych Podczas gdy Biedronka negocjuje, w sieci Dino atmosfera jest gorąca i lodowata równocześnie. Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadza w tym roku tam kontrole. Pierwsze z nich już ujawniły skandaliczne zaniedbania. Doszło do sytuacji, w której wybrane markety zostały natychmiast zamknięte. Powodem była ekstremalnie niska temperatura, uniemożliwiająca bezpieczne wykonywanie obowiązków. Z pierwszych wniosków Głównego Inspektoratu Pracy wynika, że w jednym z punktów termometry pokazały zaledwie 3,2 stopnia Celsjusza. Zgodnie z przepisami przy lekkiej pracy fizycznej wewnątrz budynku temperatura nie może spaść poniżej 14 stopni. Urzędnicy zapowiadają, że nie będzie taryfy ulgowej dla firm, które narażają zdrowie swoich ludzi. Zamknięte sklepy mogą wrócić do handlowania dopiero wtedy, gdy zapewnią personelowi godne i zgodne z prawem warunki pracy.