Władimir Semirunnij otrzyma fortunę za medal IO. Ułoży sobie nowe życie w Polsce

Władimir Semirunnij zdobył srebro na 10 000 metrów w łyżwiarstwie szybkim podczas trwających zimowych igrzysk olimpijskich. Za to zwycięstwo otrzyma ogromną kwotę, która pozwoli mu na start nowego życia w Polsce. Jeszcze nieco ponad pół roku temu był Rosjaninem. 23-letni panczenista wystartował w trzeciej parze finału XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich na torze Milano Speed Skating Stadium. Uzyskał rewelacyjny czas 12:39.09. Długo dawało mu to prowadzenie, aż do momentu startu 19-letniego Czecha, Metoděja Jílka. Ostatecznie nasz reprezentant stanął na drugim stopniu podium. Ile zarobi Władimir Semirunnij za medal olimpijski? Srebrny krążek zapewnia prestiż i nieśmiertelność, ale w parze z sukcesem idą konkretne pieniądze. Polski Komitet Olimpijski przygotował dla wicemistrzów solidną premię. Mowa tu o łącznej kwocie 600 tys. zł, która trafi do zawodnika w takiej formule: 400 tys. zł wypłacone bezpośrednio w gotówce 200 tys. zł w formie tokenów (kryptowaluty TMPL) obraz, voucher na wymarzone wakacje oraz biżuteria do 2 tys. zł To jednak nie wszystko. Dziennikarze Przeglądu Sportowego Onet podają, że Ministerstwo Sportu i Turystyki też jest hojne. Resort przewidział dla srebrnego medalisty jednorazową nagrodę w wysokości ponad 78 tys. zł. Kolejnym "game changerem" jest stypendium sportowe. Stypendium będzie wypłacane przez 24 miesiące. Miesięczna kwota to ponad 15 400 zł. Łącznie z ministerstwa wpłynie na konto zawodnika blisko 450 tys. zł. Podliczając wszystkie bonusy za medal, młody sportowiec może liczyć na górę pieniędzy i comiesięcznych wpłat, które z pewnością pozwolą mu na ułożenie życia w nowej ojczyźnie i dalszy rozwój kariery. Kim jest Władimir Semirunnij i dlaczego wybrał Polskę? Historia "Władka", bo tak nazywają go koledzy z kadry, nadaje się na film (i możliwe, że kiedyś takowy powstanie). Jeszcze niedawno urodzony w Jekaterynburgu zawodnik reprezentował Rosję. Wszystko zmieniło się po inwazji na Ukrainę. Semirunnij otwarcie potępił wojnę i nie chciał być częścią rosyjskiej reprezentacji. Zdecydował się więc na odważny krok: emigrację do Polski. Zamieszkał w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie trenował w barwach klubu Pilica. Kluczowy moment nastąpił w sierpniu 2025 roku, kiedy to oficjalnie odebrał polskie obywatelstwo. To otworzyło mu drogę do startu w Mediolanie. "Jestem pełen radości i emocji. Trudno mi ubrać w słowa wdzięczność za to, co mnie spotkało" – mówił łyżwiarz, tuż po otrzymaniu paszportu. Podkreślał wtedy, że Polska przyjęła go jak własne dziecko, a on odwdzięczy się walką o medale. Słowa dotrzymał.