Elegancki, obyty i bezczelny. Jak "Smakosz z Woli" oszukał 25 eleganckich restauracji i co go zgubiło
Nienaganne maniery, biegły angielski i styl bycia, który nie budził podejrzeń. Robert Z. przyleciał ze Sztokholmu i w niespełna miesiąc stał się postrachem warszawskich hoteli i restauracji.