naTemat
Błyskawiczna reakcja rządu i prezydenta ma przynieść już wkrótce konkretne efekty. Mamy pierwsze prognozy ekspertów, które pokazują, ile realnie zapłacimy za litr benzyny i diesla po wejściu w życie nowych przepisów dotyczących cen paliw. W ostatnich dniach sytuacja na rynku paliw zmieniała się z godziny na godzinę. Po serii gwałtownych wzrostów cen, które uderzyły w portfele Polaków, władze zdecydowały się na radykalne cięcia podatków. Dzięki obniżce VAT–u oraz akcyzy, wizyty na stacjach benzynowych mają przestać być powodem do stresu. Eksperci już policzyli, jak te zmiany przełożą się na finalne kwoty. Ile zapłacimy za paliwo? Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu, przygotował dla portalu money.pl szczegółową analizę nowych cen. Zgodnie z przyjętą ustawą, maksymalna cena detaliczna będzie opierać się na średniej cenie hurtowej powiększonej o marżę w wysokości 0,30 zł oraz objętej preferencyjną, 8-procentową stawką VAT. Ponieważ ceny hurtowe zawierają w sobie podatki, proces wyliczania wymagał "oczyszczenia" kwot bazowych ze starych obciążeń i nałożenia nowych, niższych stawek. Prognozowane ceny na stacjach prezentują się następująco: Benzyna Pb95: Przyjmując cenę hurtową na poziomie 5,611 zł, po odjęciu dotychczasowej akcyzy (1,529 zł) i doliczeniu nowej, niższej stawki (1,239 zł) oraz marży i VAT-u, na liczniku zobaczymy około 6,07 zł za litr. Olej napędowy (ON): W przypadku diesla wyliczenia startują od ceny hurtowej 6,870 zł. Po skorygowaniu akcyzy oraz doliczeniu marży i podatku VAT, cena maksymalna powinna wynieść około 7,44 zł za litr. Ekspresowe tempo prac rządu Tak szybka zmiana nie byłaby możliwa bez nadzwyczajnego trybu prac Rady Ministrów. Projekty odpowiednich ustaw zostały przyjęte w miniony czwartek podczas specjalnie zwołanego posiedzenia. Premier Donald Tusk podkreślił, że celem jest sprowadzenie obciążeń do absolutnego minimum dopuszczalnego przez przepisy unijne. Kluczowym ruchem jest drastyczne obniżenie VAT-u na paliwa – z dotychczasowych 23 proc. do zaledwie 8 proc. Dodatkowo rząd zdecydował się na cięcia w akcyzie. W przypadku benzyny stawka spada o 29 groszy, a przy oleju napędowym o 28 groszy na litrze. Cała operacja wymagała nowelizacji szeregu dokumentów, w tym ustawy o zapasach ropy naftowej i gazu ziemnego oraz przepisów dotyczących Krajowej Administracji Skarbowej. Chodziło o to, by państwo miało realne narzędzia do interweniowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego i mogło skutecznie hamować spekulacyjne wzrosty cen. Podpis Nawrockiego "prosto z nieba" Finał legislacyjnej drogi nastąpił w piątek. Po tym, jak Sejm i Senat (ten drugi bez żadnych poprawek) błyskawicznie uchwaliły nowe prawo, dokumenty trafiły na biurko głowy państwa. Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawy obniżające ceny paliw będąc w samolocie, w drodze do Dallas. Rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz, poinformował o tym na platformie X, dodając entuzjastyczny komentarz: "Sky is not the limit!". Podpisane przez Karola Nawrockiego dokumenty to dwa kluczowe akty prawne. Pierwszy z nich nakłada kaganiec na ceny benzyny i oleju napędowego poprzez wprowadzenie cen maksymalnych. Druga ustawa daje rządowi elastyczność – pozwoli ona na dalsze korygowanie akcyzy za pomocą rozporządzeń, co ma być bezpiecznikiem na wypadek kolejnych turbulencji na światowych rynkach naftowych. Dzięki tej szybkiej współpracy na linii rząd–parlament–prezydent, nowe, niższe ceny mają szansę pojawić się na stacjach w rekordowo krótkim czasie, dając realny oddech polskim kierowcom i gospodarce.
Go to News Site