naTemat
Szczerze? Kiedy czytam o kolejnych elektrykach, które mają zbawić świat, a potem w połowie trasy na narty muszę szukać ładowarki, to trochę tęsknię za starym, dobrym zasięgiem liczonym w tysiącach kilometrów. I chyba nie jestem w tym odczuciu sam, bo z Ingolstadt właśnie wjechała premiera, która udowadnia jedno: pogłoski o rychłej śmierci silników spalinowych są mocno przesadzone.
Go to News Site