COLLECTOR
Wyspa Chark nowym celem Trumpa. Jej zajęcie wstrząsnęłoby globalnym rynkiem | Collector
Wyspa Chark nowym celem Trumpa. Jej zajęcie wstrząsnęłoby globalnym rynkiem
naTemat

Wyspa Chark nowym celem Trumpa. Jej zajęcie wstrząsnęłoby globalnym rynkiem

Wyspa Chark nie jest symbolem turystycznym Zatoki Perskiej. To niewielki skrawek lądu, który od dekad pełni ważną funkcję. Chark jest przede wszystkim głównym terminalem eksportowym irańskiej ropy. To właśnie dlatego Donald Trump zaczął publicznie mówić o możliwości jej zajęcia przez wojska USA. Wyspa Chark leży w północnej części Zatoki Perskiej, około 26 km od irańskiego wybrzeża i około 55 km od portu Buszehr. To mała, skalista, wapienna wyspa, ale wyróżnia ją coś, czego w tej części Zatoki nie ma wiele: naturalne zasoby słodkiej wody. Właśnie to przez stulecia pozwalało utrzymywać tu niewielkie osadnictwo i sprawiało, że wyspa nadawała się na punkt handlowy i postój dla żeglugi. Otaczające ją stosunkowo głębokie wody dały jej z kolei przewagę, której nie mają liczne płytsze odcinki irańskiego wybrzeża: mogą tu podchodzić bardzo duże tankowce. Chark nie leży w samej cieśninie Ormuz, lecz znacznie dalej na północny zachód. Jej znaczenie nie wynika więc z kontrolowania przesmyku, ale z tego, że stanowi główny punkt, przez który Iran wyprowadza ropę na światowe rynki. Ormuz jest więc kluczowym wąskim gardłem dla transportu surowca z całego regionu, a Chark jest dla Iranu najważniejszym miejscem załadunku własnego eksportu. To właśnie tędy płynie niemal cała irańska ropa Znaczenie wyspy najlepiej widać w liczbach. Przez Chark przechodzi około 90 proc. irańskiego eksportu ropy. Z 1,7 mln baryłek dziennie wyeksportowanych przez Iran od początku roku około 1,55 mln baryłek dziennie wypłynęło właśnie przez tę wyspę. Infrastruktura Chark ma techniczną zdolność ładowania nawet 10 supertankowców jednocześnie i około 7 mln baryłek dziennie. Uderzenie w Chark nie byłoby tylko atakiem na jedną instalację portową, lecz na centrum systemu, do którego rurociągami trafia ropa z najważniejszych pól naftowych, w tym Ahvaz, Marun i Gachsaran. Wyspa ma magazyny o pojemności około 30 mln baryłek, a w pierwszej połowie marca składowano tam około 18 mln baryłek surowca. Chark jest więc jednocześnie portem, magazynem i zaworem bezpieczeństwa dla irańskiego eksportu. Dodatkowy kontekst daje infrastruktura alternatywna. Iran uruchomił rurociąg Goreh-Jask i terminal Jask nad Zatoką Omańską, czyli poza cieśniną Ormuz. Problem polega na tym, że efektywna przepustowość tej trasy pozostaje znacznie niższa, około 300 tys. baryłek dziennie. Mimo prób budowy obejścia Chark nadal pozostaje główną arterią eksportową kraju. Chark słynęła z handlu, pereł i zabytków Dzisiejszy obraz wyspy jest całkowicie zdominowany przez zbiorniki, nabrzeża i infrastrukturę energetyczną, ale Chark ma znacznie starszą historię. Wyspa w przeszłości była ważnym punktem handlowym już w starożytności i w epoce islamu. W źródłach pojawiają się wzmianki o jej znaczeniu dla kupców przemieszczających się między Indiami a Basrą, a także o połowie pereł, uprawie palm daktylowych i ogrodnictwie. Przez długi czas była też miejscem, gdzie statki mogły znaleźć doświadczonych pilotów prowadzących żeglugę po Zatoce. Na wyspie zachowały się również ślady znacznie starszych warstw historii. Mowa o grobowcach wykutych w skale, zabytkach sięgających okresu achemenidzkiego oraz ruinach dużego kompleksu chrześcijańskiego klasztoru, który jest najważniejszym zabytkiem archeologii chrześcijańskiej w regionie Zatoki Perskiej. W XVIII wieku działała tu także Holenderska Kompania Wschodnioindyjska, która założyła na wyspie faktorę handlową i fort, zanim została z niej wyparta. Chark nie jest więc miejscem ważnym wyłącznie z powodu ropy. To wyspa, która przez stulecia miała znaczenie handlowe, militarne i żeglugowe. Dlaczego właśnie teraz Chark wróciła na pierwsze strony? Nowa fala zainteresowania wyspą ma bezpośredni związek z wojną i napięciami wokół Iranu. 13 marca USA uderzyły w cele wojskowe na Chark, oszczędzając jednak infrastrukturę naftową. Kilka dni później opisywano, że administracja USA rozważa różne scenariusze wobec wyspy, a teraz Donald Trump mówi o możliwości zajęcia Chark przez wojska USA i podkreśla, że rozmowy z Iranem są na zaawansowanym poziomie. To wszystko pokazuje, że wyspa stała się elementem zarówno presji militarnej, jak i politycznego nacisku negocjacyjnego. Kto kontroluje Chark, ten może bardzo mocno uderzyć w dochody Iranu z ropy. Zajęcie wyspy dałoby USA możliwość poważnego zakłócenia irańskiego handlu energią i wywarcia ogromnej presji na gospodarkę Teheranu. Nie chodzi więc o symboliczne zdobycie wyspy, ale o przejęcie miejsca, które dla państwa objętego sankcjami jest jednym z najważniejszych źródeł twardej waluty. Zdaniem analityków uderzenie w niewielką kluczową wyspę byłoby atakiem na "ekonomiczną tętnicę Iranu". Warto tu jednak zwrócić uwagę, że operacja zajęcia wyspy mogłaby być przeprowadzona stosunkowo szybko, ale jej utrzymanie byłoby dużo trudniejsze. Chark leży blisko irańskiego lądu, w zasięgu artylerii, rakiet i dronów. Dodatkowym zagrożeniem byłyby miny morskie oraz konieczność utrzymywania rozbudowanego zaplecza logistycznego dla żołnierzy na wyspie.

Go to News Site