Collector
Riya Sokół bierze 65 tys. zł za "nic nie obiecuję". Falę komentarzy dali jej za darmo | Collector
Riya Sokół bierze 65 tys. zł za
naTemat

Riya Sokół bierze 65 tys. zł za "nic nie obiecuję". Falę komentarzy dali jej za darmo

Riya Sokół udzieliła ostatnio głośnego wywiadu, w którym opowiadała o swoim programie mentoringowym. Uwagę internautów przyciągnęła szczególnie wypowiedź celebrytki dotycząca korzyści, które można z niego wynieść. Okazuje się, że Sokół... "nic nie obiecuje". Tylko że jest to całkiem kosztowne. Coaching w Polsce nie jest już nowością – od kilku dobrych lat ma się świetnie i słyszał o nim chyba każdy. Powstał też zawód coacha. Zadaniem takiej osoby jest w teorii pomoc klientom w ustalaniu celów, opracowywaniu planów działania, a następnie dążeniu do realizacji założeń. Coach może pomagać np. w rozwoju osobistym lub zawodowym. Jedną z osób działających w tej branży jest Riya Sokół. Jest ona znana jako coach mentalny. W nowym wywiadzie celebrytka opowiedziała o swoim programie mentoringowym. Jej wypowiedź wzbudziła duże kontrowersje, a Sokół odniosła się do niej w mediach społecznościowych. Riya Sokół i jej program mentoringowy. "Nic nie obiecuje" Riya Sokół kiedyś próbowała swoich sił jako wokalistka, wtedy znana jako Pati Sokół. Ostatecznie wybrała jednak inną ścieżkę i została coachem mentalnym. Jej zadaniem ma być motywowanie ludzi do samorozwoju oraz osiągania kolejnych celów. Udziela się także w mediach społecznościowych, a niedawno pojawiła się w podcaście Julii Izmalkowej "Matcha Talks". Jednym z tematów podejmowanych podczas tej rozmowy była działalność, którą prowadzi Sokół. W pewnym momencie celebrytka stwierdziła, że "w mentoringu nie ma czegoś takiego jak kompetencje, bo kompetencją jesteś ty i to, co ty prezentujesz". Izmalkowa, która jest psycholożką, zaczęła mówić: – Powodem, dla którego ja nie prowadzę mentoringu, jest to, że ja nie czuję, że mam kompetencje, żeby komuś przekazać wiedzę, która jest... Ale nie dokończyła, bo wtedy głos zabrała Riya Sokół. – Ale ja tego nie obiecuję – odpowiedziała. – Czyli co obiecujesz? – zapytała gospodyni podcastu. – Nic nie obiecuję. Dlatego mówię, że ty nie rozumiesz, co to jest mentoring. Ja niczego tam nie obiecuję. W czasie podcastu pojawiły się też szczegóły dotyczące programu mentoringowego, który proponuje ludziom Riya Sokół. Jego cena wynosi 65 tysięcy złotych rocznie. – 65 tysięcy za rok i ty nic nie obiecujesz? Czyli ktoś wydaje 65 tysięcy za rok w zamian za obietnicę niczego? – pytała gospodyni "Matcha Talks". – To nie jest obietnica niczego, bo tam trafiają osoby, które mnie już znają, które ze mną bardzo dużo przeżyły, mają własne doświadczenie i wiedzą, czego mają się spodziewać po mnie – stwierdziła na to jej gościni. Na stwierdzenie Izmalkowej, że "ale ty im nic nie obiecujesz", Sokół odpowiedziała: – One się nie pytają mnie o żadną obietnicę. Jakby do mnie przyszły i powiedziały: "Co mi możesz obiecać?", to może bym się nad tym pochyliła, ale ja nigdy nie usłyszałam takiego pytania. Być może Riya Sokół niefortunnie sformułowała swoją wypowiedź, a może tak właśnie miało wyjść. Wiadomo, że jeden będzie uważać, iż wydanie ponad pięciu tysięcy złotych miesięcznie na program mentoringowy, w ramach którego trenerka "niczego nie obiecuje", to strata pieniędzy. Inny z kolei stwierdzi, że właśnie to pomaga mu w rozwoju. I nie ma nic złego ani w jednym, ani w drugim. Z całą pewnością tym razem celebrytka-coach dzięki swojej wypowiedzi dotarła do innej, szerszej publiczności, nie do końca obracającej się w znanych jej kręgach. I cóż: w sieci rozgorzała dyskusja na temat kwot, obietnic Sokół (a raczej ich braku) oraz coachingu samego w sobie. To wciąż kontrowersyjna dziedzina, więc i tym razem komentujący nie powstrzymali się od uszczypliwości. Sokół zabrała głos po fali komentarzy Po publikacji fragmentu wywiadu internauci zaczęli zarzucać osobom zajmującym się mentoringiem "sprzedawanie iluzji" i "naciąganie ludzi". W sieci rozpętała się burzliwa dyskusja na temat tego rodzaju działalności. W końcu Riya Sokół zabrała głos po wywiadzie, od którego się zaczęło. Celebrytka stwierdziła, że czuła się "ztriggerowana" i że w jej odczuciu "nie chodziło o to, aby faktycznie się dowiedzieć i zainspirować, tylko żeby zrobić dramę". "Lubiłam Julię i uważałam, że jest bardzo inteligentną osobą, ale jeśli od ponad roku zadaje wciąż te same pytania, tylko w ostrzejszej formie, pod przykrywką "pytań konfrontacyjnych" – to ja już nie mam na to zgody. Nie mam zgody, aby ktoś obrażał moich klientów i publiczność. Nie mam zgody, aby na Whatsappie i poza kamerami udawać kogoś innego, a przed – grać w jakąś niezrozumiałą dla mnie grę. Nie mam zgody na to, aby podważać ciężką pracę moją i moich ludzi... oraz nasze ogromne zmiany" – pisze na Instagramie. Sokół twierdzi jeszcze, że była "ztriggerowana nieprzygotowaniem się do wywiadu" prowadzącej. Dodała też, że "nie chciała wypuszczać tej rozmowy". "Stoję na czele osób które idą ścieżką rzadziej wędrowaną. Które chcą realnie pomagać na tej planecie budować połączenie a nie podział. I jestem ok z tym że dostaję za to bęcki" – pisze.

Go to News Site