naTemat
W programie "Śniadanie Rymanowskiego" na antenie Polsat News doszło dziś do ostrej wymiany zdań między posłem PiS Jackiem Sasinem a Pawłem Bliźniukiem z KO. Politycy spierali się o polskie bezpieczeństwo i obecność wojsk na Bliskim Wschodzie, co zakończyło się oskarżeniami o kłamstwo. W niedzielnym programie Polsat News "Śniadanie Rymanowskiego", prowadzonym przez Bogdana Rymanowskiego, goście poruszali dzisiaj (w niedzielę, 5 kwietnia) kluczowe kwestie dotyczące przyszłości NATO oraz trwającej wojny na Bliskim Wschodzie wraz z jej następstwami, czyli np. wzrastającymi cenami paliw. Podczas dyskusji doszło jednak do spięcia pomiędzy Jackiem Sasinem z Prawa i Sprawiedliwości a Pawłem Bliźniukiem z Koalicji Obywatelskiej. Świąteczna atmosfera w studiu została więc rozwiana... jeżeli w ogóle tam była. Rozmowa o Trumpie i zagrożeniach dla NATO Głównym punktem wyjścia dyskusji były niedawne wypowiedzi Donalda Trumpa, który podał w wątpliwość wartość sojuszu NATO. Paweł Bliźniuk podkreślał, że w obliczu takich sygnałów Europa musi intensywniej budować własny potencjał zbrojeniowy dla bezpieczeństwa. Poseł KO wskazał również na wagę funduszy z programu SAFE jako elementu wzmacniającego polski przemysł obronny. Z taką argumentacją stanowczo nie zgodził się Jacek Sasin. Poseł PiS stwierdził, że "nie ma NATO bez Stanów Zjednoczonych", a sam program SAFE nazwał projektem skrajnie antyamerykańskim. Według Sasina, wykluczenie możliwości zakupów uzbrojenia w USA de facto wypycha Amerykanów poza nawias wspólnej polityki obronnej, co ocenił jako skrajnie niebezpieczne dla Polski. W odpowiedzi Bliźniuk przypomniał, że to przecież Trump nazwał ostatnio sojusz "papierowym tygrysem", sugerując tym samym, że politycy PiS wciąż darzą prezydenta USA zbyt nadmiernym entuzjazmem. "Pan opowiada głupoty", czyli awantura o wojsko Największe emocje wywołało jednak stwierdzenie Pawła Bliźniuka, według którego "PiS chce wysłać wojska do Zatoki Perskiej". Ta teza spotkała się z błyskawiczną i bardzo ostrą reakcją Jacka Sasina. Poseł PiS zarzucił swojemu oponentowi kłamstwo, podkreślając, że takie słowa w świąteczną niedzielę są skrajnie nieodpowiedzialne. "Pan opowiada głupoty w tej chwili, mamy świąteczną niedzielę, a pan przychodzi do studia i kłamie" – uciął Sasin. Do sporu włączyła się doradczyni prezydenta RP Beata Kempa, która stanęła w obronie Karola Nawrockiego. Podkreśliła, że wielokrotnie deklarował on brak zgody na jakąkolwiek interwencję polskich żołnierzy na Bliskim Wschodzie. Kempa oceniła słowa posła KO jako "bardzo niebezpieczny i nieodpowiedzialny zarzut", który nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistych planach obronnych państwa. Wojna na Bliskim Wschodzie i problem drogich paliw Poza personalnymi spięciami, politycy dyskutowali o szerszym kontekście konfliktu między USA i Izraelem a Iranem. W studiu wybrzmiało, że za trwające na Bliskim Wschodzie napięcia płacą obecnie wszyscy obywatele, co najwyraźniej widać po wysokich cenach na stacjach paliw. Sytuacja gospodarcza została oceniona jako wyjątkowo trudna – na tyle, że z jej skutków świat może wychodzić nawet latami. W kwestii działań krajowych zdania były podzielone. Część dyskutantów broniła decyzji rządu Donalda Tuska w sprawie cen energii, uznając je za odpowiedzialne i podjęte w odpowiednim czasie. Z drugiej strony padły zarzuty o zbyt późną reakcję gabinetu na rynkowe zawirowania, co miało bezpośrednio przełożyć się na drożyznę uderzającą w portfele Polaków.
Go to News Site