naTemat
Dokument Netflixa o przerażającej amerykańskiej sekcie błyskawicznie stał się jednym z najgłośniejszych tytułów ostatnich dni – ustąpił miejsca w rankingach jedynie kryminałowi o Harrym Hole. Widzowie nie kryją szoku, bo historia, którą pokazuje "Zaufaj mi: Fałszywy prorok", wydaje się wręcz niewiarygodna. "Zaufaj mi: Fałszywy prorok" odsłania kulisy działalności sekty prowadzonej przez Samuela Batemana – samozwańczego proroka, który poślubił łącznie dwadzieścia kobiet, w tym dziesięć nieletnich. Najmłodsza z dziewczynek miała zaledwie 9 lat. Czteroodcinkowa produkcja pokazuje, jak dochodziło do nadużyć wobec kobiet i dzieci oraz jak funkcjonował zamknięty świat jego wyznawców. Serial dokumentalny "Zaufaj mi: Fałszywy prorok" to true crime o sekcie Samuela Batemana Serial dokumentalny Netflixa skupia się na śledztwie prowadzonym przez ekspertkę od sekt Christine Marie oraz jej męża, filmowca Tolgi Katasa. Para pod przykrywką przenika do środowiska Batemana, próbując zdobyć jego zaufanie i jednocześnie pomóc ofiarom oraz doprowadzić do jego upadku. Bateman był postrzegany jako następca Warrena Jeffsa, lidera Fundamentalistycznego Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (FLDS) – głębokiego odłamu mormonizmu – skazanego wcześniej za przestępstwa seksualne. Po jego uwięzieniu Bateman stworzył własną sektę na pograniczu Arizony i Utah, wzorując się na strukturach FLDS. Reżyserką czteroodcinkowego "Zaufaj mi: Fałszywy prorok" jest Rachel Dretzin, reżyserka dokumentu "Bądźcie życzliwi: Modlitwa i posłuszeństwo" – również dostępnego na Netflixie – który poruszał temat FLDS i Jeffsa. Podkreśla, że jej nowy projekt daje "intymny dostęp do zamkniętego świata" i pokazuje, jak można obalić nawet najbardziej zakorzenione systemy przemocy. W dokumencie nie zabrakło relacji kobiet, które miały bezpośrednią styczność z fałszywym prorokiem. – Gdyby Sam dowiedział się, co robię, zabrałby moje dzieci i uciekł – słyszymy w zwiastunie nadchodzącego tytułu giganta streamingu. Gdy sprawy nabrały drastycznego tempa, sama Christine Marie wyraziła przed kamerą swoje wątpliwości dotyczące własnej misji. – Nie zdradzam ich (red. przyp. – ofiar Batemana), po prostu im pomagam, prawda? – powiedziała na nagraniu. "Zaufaj mi: Fałszywy prorok" jest hitem Netflixa "Zaufaj mi: Fałszywy prorok" miał premierę 8 kwietnia, a na platformie pojawiły się od razu wszystkie cztery odcinki. Serial już jest hitem polskiemu Netflixa – popularności ustępuje tylko norweskiemu serialowi kryminalnemu "Harry Hole". Na Filmwebie ma porządną ocenę 7/10, a widzowie są zszokowani historią o sekcie Batemana. Dalszy ciąg artykułu poniżej. "W tego typu produkcjach temat ma równie wielką wagę jak przekaz. Widziałam wiele dokumentów na ważne tematy, które zostały zepsute przez kiepską produkcję. Tu jest bardzo dobrze, twórcy podeszli do sprawy z zaangażowaniem, które robi wrażenie samo w sobie" – pisze jeden z użytkowników. "No, grubo. Szok i niedowierzanie. Ale film warto obejrzeć", "Dobra dokumentalna robota", "Oby nie znalazł się kolejny taki po*rany następca", "Świetnie zrobiony dokument", "Niebywałe", "Popaprana historia" – piszą widzowie. Dodajmy, że historia Batemana ma swój finał w rzeczywistości. W grudniu 2024 roku został skazany na 50 lat więzienia oraz dożywotni nadzór kuratorski. Przyznał się m.in. do transportowania nieletnich przez granice stanowe w celu ich wykorzystania oraz do porwań.
Go to News Site