naTemat
W środę nad Polską pojawią się opady potocznie nazywane brudnym czy nawet krwawym deszczem. To nic innego jak połączenie kropel z nieba z pyłem saharyjskim, który dotarł do naszego kraju. Zjawisko to przyniesie uciążliwe skutki, a niektóre regiony odczują je bardziej. W naTemat informowaliśmy, że pył saharyjski już dotarł do Polski. Teraz jednak drobinki z Afryki spotkają się z przechodzącym frontem atmosferycznym, niosącym deszcz. W efekcie stworzą wyjątkowo nieprzyjemną, brudną mieszankę. Czy ta nietypowa anomalia pogodowa stanowi jakieś zagrożenie? Gdzie spadnie brudny deszcz? Prognoza opadów na 15 kwietnia Z najnowszych modeli pogodowych udostępnionych przez IMGW wynika, że to właśnie dziś (15 kwietnia) zjawisko to będzie u nas najbardziej odczuwalne. Z mapy opracowanej na podstawie danych ECMWF jasno widać, które regiony zmokną najmocniej. W środę 15 kwietnia największe opady deszczu wystąpią na południu i południowym wschodzie kraju. W południowych województwach sumy mogą osiągnąć od 4,6 do blisko 6 milimetrów wody. Z kolei w centrum i na północy wartości te będą znacznie niższe, sięgając zaledwie ułamków milimetra. Prognozy na kolejne dni pokazują uspokojenie sytuacji (poza tym będzie ciepło w ciągu dnia). W czwartek 16 kwietnia popada ledwie symbolicznie, ale w piątek miejscami na północnym wschodzie model pokazuje mocniejsze ulewy. Skąd się wziął pył saharyjski nad Polską i czy jest groźny? Serwis Ventusky raportuje, że nad Europę napłynęła ogromna chmura piasku prosto z Afryki. Zjawisko to potrafi całkowicie zmienić wygląd horyzontu. "Już teraz pył saharyjski pomaga generować dużą ilość wysokiego zachmurzenia o charakterystycznej ziarnistej strukturze" – wskazują analitycy portalu Ventusky. Za całe zamieszanie odpowiada specyficzny układ ciśnień nad kontynentem. Głęboki niż w rejonie Morza Śródziemnego i silny wyż azorski stworzyły idealny korytarz. Porywisty wiatr podrywa ziarna pustynnego piasku, a następnie transportuje masę ciepłego powietrza na dystansie wielu tysięcy kilometrów. Na szczęście afrykański pył unosi się wysoko, najczęściej na pułapie od 3 do 5 kilometrów nad ziemią. Dzięki temu nie musimy obawiać się o swoje płuca. W minionych latach bywało tak, że urządzenia notowały potężne zanieczyszczenia, sięgające nawet 400 proc. powyżej normy. Tym razem powietrze przy powierzchni ziemi pozostaje stosunkowo czyste. Uciążliwy pył znad Sahary zabrudzi samochody i okna Samo oddychanie jest bezpieczne, ale opadanie drobinek z wodą może być niezwykle irytujące. Brudny osad (lekko czerwonawy od barwy pyłu, dlatego właśnie "krwawy") pojawi się w zagrożonych rejonach na wszystkim, co znajduje się na zewnątrz. Jeśli planowaliście dziś wiosenne porządki i mycie okien, to odłóżcie to na później, bo wasza praca błyskawicznie pójdzie na marne. Z kolei zmotoryzowani powinni zachować szczególną ostrożność. Taka błotnista, pełna drobin maź potrafi bardzo łatwo zarysować delikatny lakier samochodowy podczas prób ręcznego, domowego przecierania. Niemiecki automobilklub ADAC radzi, aby zaparkować auto pod dachem, a w razie zabrudzenia jak najszybciej spłukać pojazd dużą ilością wody na myjni bezdotykowej. Warto też skontrolować filtry kabinowe. Na pocieszenie można jednak dodać, że "krwawe deszcze" są bardzo pożyteczne dla przyrody, bo dostarczają glebie wielu cennych minerałów, z których na wiosnę chętnie skorzystają nasze rośliny, kwiaty i trawniki.
Go to News Site