naTemat
Prezes PiS oficjalnie zareagował na powstanie stowarzyszenia Rozwój Plus, zapowiadając surowe konsekwencje dla zaangażowanych w nie polityków. Jarosław Kaczyński wprost wezwał Mateusza Morawieckiego do wyboru między nową inicjatywą a lojalnością wobec partii. Od kilku dni w Prawie i Sprawiedliwości panuje napięta sytuacja wywołana stowarzyszeniem Rozwój Plus, które założył Mateusz Morawiecki. Podczas piątkowej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński oficjalnie zabrał głos, wyznaczając twarde granice dla nowej działalności byłego premiera. Kaczyński: Na jednej partii nie może wyrastać druga Podczas wystąpienia prezes PiS poinformował o wczorajszej decyzji doradczej, która przypomina o zakazie angażowania się członków w inne organizacje o charakterze politycznym. – Statut partii jest równy dla wszystkich. Dla ludzi w to zaangażowanych miejsc na listach PiS nie będzie – oświadczył Kaczyński, podkreślając, że nie można dopuścić do sytuacji, w której na fundamencie jednego ugrupowania budowane jest drugie. Lider partii zaznaczył, że porównywanie Rozwoju Plus do innych stowarzyszeń, w których działają posłowie PiS, nie ma sensu, ponieważ ta konkretna inicjatywa ma zupełnie inny wymiar i zagraża spójności środowiska. Obowiązek przestrzegania statutu i widmo rozłamu Jarosław Kaczyński, mimo zachowania uprzejmości wobec byłego szefa rządu, postawił sprawę dosyć jasno i dosadnie. Przyznał, że Mateusz Morawiecki był "świetnym premierem" i jest w "dobrym wieku dla polityka", jednak obowiązek przestrzegania statutu jest dla niego nadrzędny wobec osobistych relacji. – Jeśli działalność ta będzie kontynuowana w obecnej formie, to trzeba wybrać – tłumaczył prezes. Cała dyskusja nabrała tempa po tym, jak okazało się, że do stowarzyszenia Morawieckiego dołączyło kilkudziesięciu polityków (mówi się o 40-50). Ten ruch spotkał się z gwałtowną reakcją części partyjnych kolegów, którzy otwarcie mówią o nielojalności i "zdradzie", co stawia przyszłość jedności Zjednoczonej Prawicy pod wielkim znakiem zapytania.
Go to News Site