Collector
Krzysztof Daukszewicz zniknął z TVN i już nie wróci. Wprost mówi o swojej emeryturze | Collector
Krzysztof Daukszewicz zniknął z TVN i już nie wróci. Wprost mówi o swojej emeryturze
naTemat

Krzysztof Daukszewicz zniknął z TVN i już nie wróci. Wprost mówi o swojej emeryturze

Krzysztof Daukszewicz był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy "Szkła kontaktowego", ale w 2023 roku odszedł z programu TVN w atmosferze skandalu. Co robi dziś 78-latek, który przyznaje, że "medialnie już dawno nie żyje"? Okazuje się, że ma pełne ręce roboty. W rozmowie z Plejadzie wspomniał też o swojej "średniej" emryturze, o którą "sam się starał". Krzysztof Daukszewicz to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich satyryków, a także felietonista i kompozytor. Zdobył ogromną popularność dzięki autorskim programom i piosenkom, w których z charakterystyczną ironią komentował polską rzeczywistość. Szczególną rozpoznawalność przyniósł mu cykl "Listy do Pana Hrabiego" w kabarecie "Pod Egidą". Daukszewicz jest także autorem tekstów piosenek – takich jak "Prośba" czy "Łódka Bols" – oraz licznych książek i felietonów. Przez blisko dwie dekady był jedną z twarzy kultowego programu "Szkło kontaktowe" TVN, z którym rozstał się w atmosferze kontrowersji w 2023 roku. Podczas rozmowy z Piotrem Jaconiem, prywatnie ojcem transpłciowego dziecka, satyryk zadał wówczas pytanie: "A jakiej płci on dzisiaj jest?", komentując materiał dziennikarza. Choć Daukszewicz publicznie przeprosił, jego słowa wywołały ogromne kontrowersje, zarzuty o transfobię i ostrą reakcję samego Jaconia,. Wkrótce potem satyryk ogłosił, że nie wróci do "Szkła kontaktowego", tłumacząc decyzję m.in. nasilonym hejtem oraz niezadowoleniem z propozycji ograniczenia jego udziału w programie. Co robi dziś Krzysztof Daukszewicz? Satyryk wspomniał o "średniej" emeryturze Z 78-letnim Krzysztofem Daukszewiczem porozmawiał portal Plejada, który postanowił dowiedzieć się, co robi dziś satyryk. – Ostatnio w telewizji w ogóle mnie nie ma, więc jeśli o tym mówimy, to medialnie już dawno nie żyję. Tylko jakieś epizody – wyjawił. – Czy tęsknię? To zależy, za czym konkretnie. Wszystko zależy od tego, w jakim programie miałbym się pojawić. Udział w byle czym zupełnie mnie nie interesuje. W "Szkle kontaktowym" nie ma mnie już prawie trzy lata i to chyba sprawa zamknięta. Z tego, co wiem, TVN mnie nie chce – powiedział wprost. Artysta wcale jednak nie siedzi bezczynnie. Jak podkreślił, "zajęć zdecydowanie mu nie brakuje". – Regularnie gram "Hrabiego" w Och-Teatrze i w całej Polsce. Za parę dni wybieram się do Bielska-Białej na festiwal Fermenty. (...) Cały czas dzieje się u mnie bardzo dużo i nie narzekam na nudę – podkreślił Krzysztof Daukszewicz, który zamierza też zacząć aktywnie działać w sieci. Dalsza część artykułu poniżej. – Od dzisiaj lub od jutra będę pojawiał się też na WhatsAppie z krótkim komentarzem do bieżących wydarzeń i będzie się to nazywać "Ostatnia wiadomość dnia". Publikacja będzie około godziny 23. Plan jest taki, że będzie to zawsze żart związany z dniem, który minął. Chcę się tutaj jeszcze uaktywnić, a jeśli się spodoba, to może będzie też coś na YouTubie – mówił Plejadzie. Daukszewicz wspomniał też o swojej emeryturze. – Ja nawet do końca nie wiem, czym właściwie jest emerytura. Wiem tylko tyle, że dostaję pieniądze, powiedziałbym, że są one średnie, ale sam się o to starałem. Ciągle coś robię, bo nie chcę gnuśnieć. Pracuję teraz nad dwiema książkami, mam jeszcze jakiś program sceniczny, więc cały czas jest co robić – relacjonował. 78-latek ma optymistyczne podejście do życia i przyszłości. Jak podkreślił, "ważne, żeby patrzeć do przodu, bo część rzeczy się kończy, a z drugiej strony coś się zawsze zaczyna". – Na pewno z głodu nie umieram – podsumował w swoim stylu.

Go to News Site