Collector
Czekasz na last minute? Maj może być ostatnim dzwonkiem na tanie wakacje | Collector
Czekasz na last minute? Maj może być ostatnim dzwonkiem na tanie wakacje
naTemat

Czekasz na last minute? Maj może być ostatnim dzwonkiem na tanie wakacje

Wakacje 2026 coraz bliżej. Czekanie na last minute może nie przynieść oszczędności, na które liczy wielu turystów. Wbrew popularnemu przekonaniu, to nie "ostatnia chwila", ale często wiosna okazuje się najlepszym momentem na rezerwację wyjazdu. Jeszcze niedawno wielu Polaków odkładało decyzję o wakacjach na ostatnią chwilę, licząc na przecenione oferty last minute. Tymczasem dane pokazują, że ten sposób planowania urlopu może nie być najkorzystniejszy. W wielu popularnych krajach ceny potrafią rosnąć wraz ze zbliżającym się sezonem. Jak wynika z analizy "Travelist" dotyczącej ubiegłorocznego sezonu wakacyjnego porównującej ceny pobytów zagranicznych do ofert last minute, w wielu przypadkach wcześniejsza rezerwacja była tańsza. Pod uwagę brano koszt jednej doby hotelowej dla dwóch osób ze śniadaniem. Wakacje 2026. Maj może być ostatnim momentem na tańsze rezerwacje Z danych "Travelist" wynika, że w popularnych kierunkach takich jak Grecja, Chorwacja czy Czarnogóra wcześniejsze planowanie urlopu z reguły pozwala zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt procent w porównaniu z ofertami last minute. Za pobyt zarezerwowany z trzymiesięcznym wyprzedzeniem użytkownicy serwisu płacili średnio od 15 do 30 procent mniej niż za ofertę last minute. Eksperci zwracają uwagę, że najkorzystniejszym momentem, by rezerwować wakacje, może być maj. Bo w czerwcu często kończy się okres promocji, a ceny na lato zaczynają rosnąć wraz ze zbliżającymi się wakacjami. – Wśród wielu osób wciąż pokutuje błędne przekonanie, że najlepsze okazje pojawiają się tuż przed wyjazdem. Tymczasem dane pokazują, że w przypadku wakacji zagranicznych coraz częściej działa to na odwrót  – podkreśla Eugeniusz Triasun, rzecznik Travelist.pl. Nowe trendy w podróżach. Set-jetting, deadzoning i wakacje poza all inclusive  Zmienia się nie tylko moment rezerwacji, ale też sam sposób planowania wakacji. Coraz więcej Polaków odchodzi od ofert all inclusive i szuka bardziej indywidualnych doświadczeń.  Jednym z widocznych trendów, o którym pisaliśmy wiele na łamach naTemat,  jest set-jetting, czyli podróże śladami filmów i seriali. W tym celu turyści wybierają jako kierunek swoich wakacji miejsca znane z popkultury. Coraz częściej mówi się też o deadzoningu, który polega na świadomym odcinaniu się od technologii i wybieraniu mniej przepełnionych miejsc. Ciekawą opcją stają się również bardziej alternatywne formy wyjazdów, takie jak wakacyjny wolontariat. Są one rzadziej wybierane, bo wymagają od podróżnych zarówno zaangażowania, jak i czasu. Potrafią jednak być bardzo satysfakcjonujące. W niektórych miejscach, np. na greckich wyspach, można otrzymać darmowe zakwaterowanie w zamian za pomoc przy opiece nad kotami.  Jednocześnie widać, że Polacy coraz częściej rozglądają się za tańszymi kierunkami w Europie. Poza klasycznymi destynacjami, jak Włochy czy Hiszpania, rośnie zainteresowanie mniej odwiedzanymi krajami. W tym kontekście coraz częściej pojawiają się m.in. Węgry jako alternatywa dla kurortów na południu Europy.

Go to News Site